.
 
 



logo Refugee.pl



pasekgora.gif
logo

Jesteś tu: Strona główna > Numery > Numer 8 > Niebo to inni

Niebo to inni

Z Janiną Ochojską rozmawia Wojciech Bonowicz

Wojciech Bonowicz: Wiesz, co w Tobie najbardziej zadziwia ludzi?

Janina Ochojska: Co?

To, że mówisz wprost: "Jestem szczęśliwa". I że w tym nie ma kokieterii. Bo chyba nie ma?

- A Ty jak sądzisz?

Sam nie wiem. Myślę, że jesteś szczęśliwa, bo bardzo tego chcesz. W końcu w naszych rozmowach więcej mówimy o cierpieniach - Twoich i innych ludzi - niż o radościach. Jakoś nie chce się to zbilansować...

- Czasem zastanawiałam się, czy potrzebnie tyle mówię o tym, co przeszłam. Ale myślę, że trzeba opowiedzieć o swoim bólu - żeby ci, którzy cierpią, czerpali z mojej opo-wieści nadzieję, żeby zobaczyli, że jest droga, jest wyjście.

A ci, którzy nie cierpią?

- Wszyscy jakoś cierpią.

To gdzie jest to szczęście?

- Wiesz, mogłabym swoje życie opowiedzieć zupełnie inaczej. Na przykład przedstawić moje dzieciństwo jako straszne: oddalenie od domu, ciężka choroba, alkoholizm ojca, wstyd z powodu biedy. Mogłabym usunąć wszystkie jasne akcenty. Tylko co by to dało? Ludzie litowaliby się nade mną albo podziwiali, że jestem taka dzielna, że się nie poddałam. Ale prawda jest inna: mimo tych przeciwności byłam szczęśli-wym dzieckiem.

Szczęście - tak jak ja je rozumiem - nie polega na usunięciu bólu, choroby, niepełnosprawności czy innych problemów.Ale raczej na przyjęciu, że one dokądś mnie prowadzą. A dokładniej - że otwierają mnie na innych. Że mogę im być potrzebna.

W moim życiu najważniejsze było odkrycie, że ból, choroba, niepełnosprawność oraz związane z tym ograniczenia nie zabierają mi prawa do szczęścia. I że dają mi możliwość inne-go spojrzenia na rzeczywistość, dostrzeżenia czegoś, czego bez nich bym nie dostrzegła.

Czy nigdy nie dopada Cię zwątpienie?

- Aż do wypadku w Rosji w 1998 roku miałam takie poczucie, że ja właściwie wszystko potrafię zrobić. Czułam ogromną siłę wewnętrzną, a te ograniczenia zewnętrzne, które miałam, praktycznie w ogóle mi nie przeszkadzały. Oczywiście, zdawałam sobie sprawę, iż za dziesięć lat - może więcej, może mniej - siądę na wózku i już nie wstanę, bo mo-ja choroba może to spowodować, ale to była ciągle tak odległa perspektywa, że niespecjalnie się nią przejmowałam. Można powiedzieć, że wypadek przypomniał mi o mojej nie-pełnosprawności. Nadal nie wróciłam do formy, w jakiej by-łam, zanim się wydarzył. Zdaję sobie sprawę, że muszę na-uczyć się żyć i działać nieco inaczej niż do tej pory.

Czyli jak?

- Rozsądniej, akceptując nowe ograniczenia, nie udając, że ich nie ma. Nie pracuję jednak inaczej niż przed wypadkiem. Ta jak wtedy, tak i teraz wiele mogę zrobić na przykład za pomocą telefonu czy Internetu. Nadal też trudno mi wyjść z biura fundacji o tak zwanej przyzwoitej porze... Moje życie ma swoją cenę. Mój tryb życia jest przeciwko mnie.

A jednak każdy, kto widział Ciebie "w akcji", wie: Ty się tym karmisz! Sądząc po tym, co można zobaczyć w telewi-zji czy przeczytać w prasie, trudno byłoby powiedzieć: "Oho, Janka Ochojska zwolniła...".

- Bo nie zwolniłam. Nie jeżdżę z konwojami, bo wiem, że byłabym obciążeniem dla pozostałych uczestników. Ale poza tym - robię to, co robiłam. W głowie wciąż mi kipi od pomysłów. Najchętniej wysyłałabym pomoc do całego świata.

Powyższy fragment pochodzi z książki "Niebo to Inni", wydanego przez Wydawnictwo Znak wywiadu-rzeki, w którym Janina Ochojska, twórczyni i spiritus movens PAH opowiada o swoim życiu, przezwyciężaniu choroby i o tym, jak dziś organizować pomoc i nieść ją potrzebującym. Lektura obowiązkowa.

>> index

 
.


.



Podobne artykuły:



Szukaj w Pomagamy.pl:

   
  



Warto! Zaprenumeruj nasz biuletyn elektroniczny!