.
 
 

   [ więcej... ]


logo Refugee.pl



pasekgora.gif
logo

Jesteś tu: Strona główna > Numery > Numer 5 > Agnieszka Chylińska - wywiad

Myśląc o innych, myśleć o sobie

Rozmową z Agnieszką Chylińską, wokalistką zespołu O.N.A. redakcja "Pomagamy!" rozpoczyna cykl wywiadów ze znanymi postaciami na temat działalności charytatywnej i praw człowieka.

- Powiedz, z czym kojarzy Ci się "działalność społeczna"?

- Przede wszystkim ze zbieraniem śmieci w podstawówce. W szkołach bardzo dużo mówiło się o działalności społecznej. Byliśmy zmuszani do czegoś, czego nie mieliśmy ochoty robić. Poza tym wszyscy byliśmy egoistami. Wiadomo, w szkole wszystko się niszczyło, bo należało do szkoły, a nie do nas. Po lekcjach, właśnie w ramach działalności społecznej, zmuszano nas do czyszczenia ławek - źle to wspominam. Takie działania wolę określać jako pracę na rzecz czyjegoś dobra, bez oglądania się na własne korzyści.

- W jaki sposób powinno się zachęcać ludzi do takich działań

- Każdy powinien myśleć o sobie. Hasła typu "weźmy się wszyscy do pracy" nigdy mi nie odpowiadały. Wynika to może stąd, że nigdy nie lubiłam robić tego, co wszyscy. Jeżeli w telewizji pojawi się jakaś osoba i powie: "Pomogłam komuś i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu", to wówczas zadajesz sobie pytanie, że byłoby fajnie, gdybym i ja komuś pomogła. Natomiast, kiedy słyszę: "Proszę państwa bardzo prosimy o pomoc. Podajemy nr konta", to mi to nie pasuje. Kiedy widzę, że ktoś ratuje dziecko, np. wynosi je spod lawiny i widzę jego roziskrzone oczy, to gdzieś tam wewnątrz mu zazdroszczę i pojawia się u mnie pragnienie niesienia pomocy.

- Czyli uważasz, że sposób działania np. Polskiej Akcji Humanitarnej czy PCK idzie w złym kierunku?

- Nie. Po pierwsze, aż tak dobrze nie znam działalności tego typu organizacji. Poza tym wiem, że są to absolutnie skuteczne organizacje i wyniki ich pracy to są lata doświadczeń. Ograniczyłabym się raczej do stwierdzenia, że należy przede wszystkim zmienić sposób zachęcania młodych ludzi, np. w szkołach. Nigdy nie pasowało mi, że przychodziła pani i mówiła "Kochane dzieci, jutro zbiórka makulatury" i trzeba było zbierać... Co innego, kiedy wiąże się to z jakąś zabawą. Dzieci wówczas w pozytywny sposób kojarzą sobie działalność społeczną. Nie kojarzy im się to przede wszystkim z OBOWIĄZKIEM. Wtedy same będą chciały działać społecznie i pomagać innym.

- A czy Ty chętnie pomagasz innym?

- Przede wszystkim muszę czuć, że chcę komuś pomóc. Kiedy czuję, że pewne akcje robione w mediach są strasznie napompowane i właściwie nie mają sensu, nigdy nie biorę w nich udziału. Natomiast kiedy czuję, że coś ma sens, kiedy osoba, która wyciągnie rękę po pomoc naprawdę tej pomocy potrzebuje, to wtedy jestem pierwsza w niesieniu pomocy.

- Czy to znaczy, że chętnie bierzesz udział w koncertach charytatywnych

- Bardzo chętnie, ale pod warunkiem, że cel jest naprawdę istotny, a nie jest to robione na zasadzie nazbierania kapel na koncert, żeby zebrać kasę. Muszę też mieć pewność, że pieniądze zostaną przeznaczone w całości na ten cel. Po prostu nie lubię robić czegoś, kiedy nie jestem pewna, czy pieniędzy nie dostaną ludzie, którzy podają się za działaczy społecznych, a później się dowiaduję, że właśnie ci ludzie mają po dwa domy, po dwa samochody dzięki takim akcjom.

- Czy to zatem oznacza, że spotkałaś się już z takim przypadkiem?

- Osobiście nie. Od kiedy gram w zespole O.N.A., to jeszcze nigdy nam się to nie zdarzyło. Ale zapewne wynika to z tego, że koledzy z zespołu już przechodzili tego typu historie. Właśnie ich doświadczenie i fakt, że już się kiedyś poparzyli, sprawia, że bardzo dokładnie przeglądamy każdą propozycję.

- W jakich koncertach charytatywnych brałaś wraz z zespołem udział?

- Braliśmy udział we wszystkich koncertach Wielkich Orkiestrach Świątecznej Pomocy, chyba z wyjątkiem pierwszej, bo wtedy jeszcze zespół O.N.A. nie istniał, ale wtedy występowałam jako wokalistka zespołu Second Face. Natomiast jako O.N.A. braliśmy udział we wszystkich koncertach dotyczących walki z przemocą - przemocą wszelkiego rodzaju, czy to w szkole, czy jakiejkolwiek innej. Bierzemy udział w imprezach przeciwko narkotykom. Kiedy mam świadomość, że wielu fanów zespołu O.N.A. to są ludzie zagubieni, którzy często sięgają po narkotyki, nie mogą sobie sami poradzić z życiem, to wiem, że chcę wystąpić w tego rodzaju imprezie, wiem, że to również w jakimś stopniu dotyczy mnie. Jestem egoistką i nie ukrywam tego. Kiedy wiem, że coś bardzo mnie dotyczy, i że kiedyś też miałam problem z narkotykami i mam świadomość, że swoją sztuką i tym, że wystąpię z zespołem O.N.A. pomogę tym ludziom, to wtedy ma to sens i chcę to robić. Natomiast kiedy są akcje typu namioty, leki do Czeczenii, to podchodzę do nich tak sobie, bo historia już pokazała, że Polska jest bardzo dobrodusznym krajem, np. kiedy coś się zawaliło w Stanach, to Polska wysłała różne rzeczy, a kiedy nam było źle, to inne kraje nie były tak chętne do pomocy - jestem po prostu pamiętliwa.

- Czyli rozumiem, że ostatnie wydarzenia w Kosowie również Tobą nie bardzo poruszyły.

- Poruszyła mnie tragedia tych biednych cywilów, ale to są ich problemy i oni sami muszą sobie z tym poradzić. Owszem wysyłanie żywności dla dzieciaków jest ważną rzeczą, ale żeby dla nich grać? Nie widzę w tym siebie Jestem Polką i jestem bardziej związana ze sprawami dotyczącymi Polski. Jestem bardziej skłonna pomagać tu ludziom, którzy umierają z głodu i mają jakieś problemy - a jest takich spraw sporo, tylko nie wiem dlaczego nie chce się o tym mówić w mediach. Wstydzą się tych strasznych statystyk ludzi bezrobotnych, dzieci wykorzystywanych seksualnie itd. To bardziej na mnie działa, chociażby z tego względu, że ja wiem, że to również mnie może spotkać.

- Czyli, jeżeli miałabyś do wyboru: wziąć udział w koncercie na rzecz dzieci z Kosowa, czy też na rzecz dzieci głodujących w Polsce, nie wahałabyś się.

- Nie wahałabym się. Ale nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała, że tragedia dzieci z Kosowa mnie nie interesuje. Po prostu bliższe mi są problemy tego kraju. Jeżeli chodzi o sytuację na Bałkanach, to myślę, że powinni załatwić je między sobą ludzie, którzy się tam zabijają w imię religii. My tutaj pomagamy, a ci ludzie nic z tym nie robią i dalej się zabijają w imię jakieś bzdury. Nie są pomni historii, tego, że to wszystko nie ma sensu. Widzę straszny bezsens tej wojny i błahe powody, przez które ta wojna wybuchła. Ktoś wierzy w coś innego i tylko z tego względu zabija innych - to jest straszne.

- Czym są dla Ciebie prawa człowieka?

- Prawa człowieka? Dla mnie to są główne podstawy, którymi człowiek powinien się kierować w życiu. Szanować drugiego człowieka, szanować jego godność. Przeraża mnie to, że historia pokazuje, że człowiek nigdy nie uszanuje drugiego człowieka. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: "moja prawda jest najważniejsza", zawsze znajdzie się jakiś szowinista, zawsze znajdzie się jakiś straszny potwór, który będzie zwalczał innych w imię swojej prawdy.

- Czy uważasz, że jesteśmy tolerancyjnym narodem?

- Wydaje mi się, że Polska jest mało tolerancyjnym krajem. Ale moim zdaniem wpłynął na to fakt, że przez tyle lat żyliśmy w takim systemie, w którym człowiek był zastraszony. Bał się podejść do osoby, która mówiła w obcym języku. Gdzieś to w nas zostało - ten klimat, żeby nie pomagać i zamykać się w sobie. Ja myślę, że jest to do naprawienia. Nasze dzieci, a już na pewno nasze wnuki będą twardymi Europejczykami. Nie dość, że będą znać dobrze język angielski, to jeszcze będą mieć instynkt pomocy innym. Nam tego strasznie brakuje. Może z tego względu, że to Polska była tym krajem, który tej pomocy potrzebował. Ciągle nie możemy przyzwyczaić się do sytuacji, że my właściwie też możemy coś dać. Chodzi mi tu przede wszystkim o takie jednostkowe przypadki. Rzadko zdarza się, że pomagamy człowiekowi, który leży pobity na ulicy, bo boimy się. Nie wiemy, kto to jest, może chce nas oszukać. Nie czujemy się w naszym kraju bezpieczni. Dotyczy to też kwestii policji. Nie czujemy się do końca chronieni przez policję. Wszystko składa się na to, że jesteśmy zastraszeni i boimy się wyjść z pomocą do innych.

- A czy Ty jesteś osobą tolerancyjną?

- Tak. Jedyna rzecz, jakiej nie toleruję, to chamstwo i okrucieństwo. W ogóle jestem osobą bardzo serdeczną i otwartą na innych ludzi. Nie ma we mnie agresji w dosłownym tego słowa znaczeniu. Generalnie uważam, że agresja jako taka jest w każdym człowieku, ale sztuką jest przełożenie jej na coś innego. Swoją agresję spalam w śpiewaniu, ktoś inny wychodzi na ring i boksuje, a ktoś inny zabija i gwałci godność ludzką. Prawa człowieka zatem są to główne zasady - dla chrześcijan to jest 10 przykazań, dla kogoś innego są to zasady Koranu, a ja chciałabym, żeby ktoś szanował mnie tak jak siebie. "Szanuj bliźniego swego jak siebie samego" - pomijając treści religijne to zdanie samo w sobie jest bardzo mądre, ma sens. Jeżeli każdy to zrozumie, wtedy nie będzie agresji. Agresja w nas jest i wynika z kontaktów z innym ludźmi - ktoś od kogoś czuje się słabszy, gorszy, więc napina mięśnie i bez sensu zaczyna uderzać. Ja to widzę i śpiewam o tym.

- Dużo też śpiewasz o wolności. Czy miałaś kiedyś poczucie absolutnej wolności?

- Czasami czułam, że jestem wolna - później okazywało się, że to były tylko pozory, że to ktoś mną manipulował i mnie się tylko wydawało, że jestem wolna. Stąd właśnie narkotyki pojawiające się w życiu młodych ludzi - złuda szczęścia i wolności. Dzisiaj, kiedy mam 23 lata wydaje mi się, że szczytem wolności będzie moment, kiedy pozwolę sobie na absolutną szczerość wobec fanów zespołu O.N.A.. Kiedy otworzę się na tyle, żeby ludzie czytali ze mnie jak z otwartej księgi, a może za 20 lat uznam, że zamknięcie się w sobie będzie moją wolnością? Także wszystko zależy od danego momentu w życiu

- Co rozumiesz pod pojęciem humanitaryzmu?

- Humanitaryzm.....Wydaje mi się był najbardziej modnym pojęciem zaraz po II wojnie światowej, kiedy mieliśmy żywe przykłady nieprzestrzegania praw człowieka. Natomiast teraz w dobie komputerów, gier, tego sztucznego wirtualnego świata, często do nas nie dociera, że są ludzie, którzy potrzebują pomocy. Brakuje nam tego człowieczeństwa.

- Co, Twoim zdaniem, jest tego przyczyną?

- Wynika to z tego, że coraz częściej jesteśmy zamknięci w naszych domach z naszym telewizorem i nic nas nie interesuje, tylko nasz program telewizyjny, nasza gra komputerowa, nasz Internet. W ten sposób oddala nam się człowiek. Przecież teraz można godzinami rozmawiać przez telefon, Internet i wcale nie trzeba spotykać się z ludźmi, aby mieć z nimi kontakt. Poza tym telewizja - tak się przyzwyczailiśmy do krwi w filmach sensacyjnych, grach komputerowych, że kiedy rzeczywiście ma miejsce jakieś nieszczęście, to chyba tak naprawdę nie wierzymy, że to co się dzieje, jest prawdziwe. Może za moment pojawi się napis GAME OVER i wszystko się skończy?

- Czy uważasz, że jesteśmy w stanie zatrzymać ten proces w jakiś sposób?

- Myślę, że zdecydowanie tak, ale to wymaga jednej rzeczy - musimy mieć świadomość, że tak się dzieje, a za to odpowiedzialne są media. Powinniśmy huczeć o tym, że jesteśmy ludźmi, powinniśmy huczeć, że każdy z nas kiedyś może potrzebować pomocy. Kiedy będziemy o tym krzyczeć i wyrywać ludzi z marazmu, możemy osiągnąć moment, kiedy ludzie instynktownie będą pomagać sobie nawzajem. Wówczas hasło działalność społeczna nie będzie tylko brzydkim napisem w szkolnej gazetce, ale to będzie fakt i pomoc innym będzie odruchem. To byłoby piękne.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Katarzyna Pszczoła

>> index

 
.


.



Podobne artykuły:



Szukaj w Pomagamy.pl:

   
  



Warto! Zaprenumeruj nasz biuletyn elektroniczny!