|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 23 > Psożercy ze Svini
Życie niewidzialnych ludzi
Recenzja książki Karla-Markusa Gaussa “Psożercy ze Svini”, wydanej przez Wydawnictwo Czarne w 2005 r.
Kim są niewidzialni ludzie? Czy to bohaterowie kolejnego filmu science-fiction, a może grupa nieuchwytnych dla policji włamywaczy? Odpowiedź nie jest wcale tak sensacyjna – metaforę niewidzialnych ludzi stworzono, aby opisać tragedię pewnej grupy etnicznej. Problemów słowackich Romów nikt nie zauważa, ani ich sąsiedzi, ani władze państwowe. Ubodzy i niewykształceni byli przez wiele lat spychani na margines – teraz nie potrafią się odnaleźć w nowoczesnym społeczeństwie. Reportaż Karla-Markusa Gaussa nie wyczerpuje złożoności tematu, ale zwraca uwagę na ważne problemy – może więc otworzy oczy opinii publicznej na dramatyczne położenie tej mniejszości etnicznej.
W stylu życia Romów kryło się zawsze coś poetyckiego i niezwykłego. Ciągle w ruchu, ciągle w drodze, to mogło wydawać się pięknym snem, spełnionym marzeniem o wolności. Jednak świat się zmienił - budowa silnych państw narodowych położyła kres beztroskiej włóczędze. Granice stały się szczelne. Wędrowni rzemieślnicy i artyści przestali być komukolwiek potrzebni. W czasach demokracji ludowej odmówiono im prawa do własnej etniczności. Ich język został uznany za dialekt, nie uczono go w szkołach, nie używano w sytuacjach oficjalnych. Mimo tych ograniczeń, zyskali możliwość społecznego awansu – bezrobocie nie stanowiło problemu, nielicznym udało się nawet skończyć studia. Dzisiejsza Słowacja nie daje im takich możliwości – Romowie mieszkają w gettach, ich dzieci uczą się w klasach specjalnych, policja nie chroni ich przed atakami skrajne prawicowych chuliganów. Pozbawieni dobrej edukacji, nie mogą się odnaleźć na rynku pracy. Zdecydowanej większości pozostaje korzystanie z zasiłków socjalnych. Paradoksem jest, że to właśnie Romowie – niegdyś, symbol europy kosmopolitycznej, nie podzielonej granicami – dzisiaj, w zjednoczonej Europie, nie mogą znaleźć miejsca dla siebie.
Co będziesz robić za miesiąc? Dokąd pojedziesz latem na urlop? Kim chciałbyś zostać w przyszłości? To tylko mała próbka niezrozumiałych dla Romów pytań. Odnosi się nieodparte wrażenie, że cygańskie osiedla to sfera, pozostająca poza czasem – mieszkańcy trwają w bezruchu, osiedla nie zmieniają się wcale, chociaż okoliczne miejscowości bogacą się w widoczny sposób. Ich osiedla to wydzielona przestrzeń – getta, do których nikt nie zagląda. Nawet osoby, które podróż stopem traktują jako zwykłą aktywność, których nie przeraża ani spanie w londyńskim parku, ani na dworcu w Berlinie – ciągle omijają osiedla Romów z daleka. Wizyta na cygańskim osiedlu wydaje im się niepotrzebnym ryzykiem. Mimo wszystko, znajdują się ludzie, którzy chcą pomóc, zrobić coś dla zapomnianej społeczności.
Może właśnie taka książka jak “Psożercy ze Svini” jest w stanie zmienić niekorzystny sposób myślenia o Romach. Jest to rodzaj literackiego reportażu. Bywa, że znajdujemy się w środku cygańskiego getta. Innym razem przenosimy się do Indii, gdzie autor pokazuje nam zasady funkcjonowania społeczeństwa kastowego. Brak tu może jednoznacznych odpowiedzi, jak pomóc Romom – ale jest dużo zrozumienia dla drugiego człowieka. Gauss nie ucieka od opisywania problemów. Może kiedy ludzie zobaczą ich świat i zwykłe potrzeby, to przestaną się ich bać. Kiedy zapomniane zostaną niesprawiedliwe uprzedzenia – wtedy kłopoty materialne także uda się rozwiązać. Bez tego Europa nie stanie się ani wspólna, ani zjednoczona.
Krzysztof Kolski
>> index
|
|
|