|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 22 > Wywiad z dr L. Adamowiczem
Wywiad. Sempre pronto!
Wywiad z dr Leonardem Adamowiczem - komendantem głównym Ligii Harcerzy Mozambickich (LEMO).
Kim jest Dr Leonard Adamowicz?
Nota biograficzna
Urodził się 24.06.1945 r. w Kiejdanach na Litwie. Absolwent archeologii śródziemnomorskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach pracował 2 lata w Wydawnictwie Harcerskim "Horyzont" w Warszawie. Z harcerstwem współpracuje aż do dzisiaj. Studia podyplomowe ukończył w Instytucie Afrykanistycznym w Warszawie u profesora Bogodara Winida. W czasie studiow afrykanistycznych wraz z grupą innych studentów i naukowców wpadł na pomysł zorganizowania pierwszej akademickiej wyprawy do Afryki (1 Academicka Wyprawa Afrykanska – AWA’72). Wyprawa doszła do skutku w roku 1972. Odwiedził wtedy 13 krajow i przejechał około 13.000 km.

Materiały zebrane, podczas wypraw, przez dr. Adamowicza i jego kolegów podarowano Państwowemu Muzeum Etnograficznemu w Warszawie. Krajowa Agencja Wydawnicza w Warszawie w 1979 roku wydała album encyklopedyczny “Afryka” z serii “Kontynenty” bogato ilustrowany zdjęciami i materiałami zebranymi w czasie wyprawy afrykanistycznej studentów UW. Uczestnicy wyprawy założyli Akademickie Zrzeszenie Afrykanistów Polskich (AZAP) z wykonawczym Ogólnopolskim Komitetem Wypraw Afrykańskich. Ogólnie przygotowano plan 10 wypraw.
Po wyjeździe Adamowicza do Mozambiku, w 1978 r., wraz z Paulem Singlerem - naukowcem z Afryki Południowej - założył na tamtejszym uniwersytecie wydział archeologii i antropologii.
Dr Leonard Adamowicz jest obecnie (od 1994 r.) wykładowcą Uniwersytetu ISPU w Maputo na wydziale Zarządzania i Turystyki. Pełni wiele ważnych społecznych i państwowych funkcji: komendant główny Ligii Harcerzy Mozambickich (LEMO), konserwator zabytków w Mozambiku, przewodniczący komitetu ICOMOS w Mozambiku, vice przewodniczący Rady Kościołów w Mozambiku (COREM), członek ROTARY Klub Maputo, Dystrykt 9250...
Sempre pronto!
PAH: Kiedy zaczęła się Pana przygoda z harcerstwem w Mozambiku?
L.A.: Kiedy nastąpiła odwilż w polityce Mozambiku po 1992 roku (w październiku 1992 roku w Rzymie pod egidą ONZ podpisano traktat pokojowy kończący oficjalnie 17 letnią wojnę domową w Mozambiku). Już od momentu przyjechania do Mozambiku starałem się w ministerstwie sprawiedliwości o zarejestrowanie harcerstwa. Moi studenci i asystenci, którzy pomagali mi w wykopaliskach zachowywali się jak harcerze. Wyjeżdżaliśmy na wykopaliska, spaliśmy w namiotach, paliliśmy ogniska. Przez ten cały czas mówiłem im o prawie i przysiędze harcerskiej, o zasadach jego działania. Ale jak złożyłem podanie w ministerstwie powiedziano mi, że może być tylko jedna organizacja młodzieżowa.

PAH: Czyli?
L.A.: Czyli ta jedna socjalistyczna i komunistyczna...Takie nasze ZMS, żadnego harcerstwa. Mozambickie ZMS zostało założone przez NRD i istnieje do tej pory - zresztą z którym współpracujemy jako harcerstwo. W tamtym okresie poradzono mi wycofać podanie o założenie harcerstwa, albo wyjechać z Mozambiku.
PAH: Czy wtedy zrozumiano idee harcerstwa w Mozambiku?
L.A.: Tak. Oczywiście, zawsze rozumiano. Wtedy wszystko zależało od państwowej biurokracji i niuansów politycznych. Wszystko się zmieniło po 1992 r. W 1994 roku otrzymałem telefon. Mogłem nagle zwołać wszystkich harcerzy i zakładać ich związek. Wtedy też przygotowałem listę i petycję do rządu Mozambiku o założenie harcerstwa. Oficjalnie zaczeliśmy działać po 4 października 1992 roku, a po tym jak rząd zobaczył, że nie mamy żadnego związku z opozycją, itp. mogliśmy zacząć normalne funkcjonowanie. Polityka nas nie interesowła, tylko wychowanie młodzieży po piętnastu latach wojny i demoralizacji, i to przekonało ówczesny rząd.
PAH: Ile osob liczy harcerstwo w Mozambiku?
L.A.: Spis zaczyna się zawsze 6 listopada i kończy się 1 marca następnego roku. W tym roku było około 24 tysięcy harcerzy.
PAH.: Co przyciąga młodych ludzi do harcerstwa w Mozambiku?
L.A.: Powiem to w bardzo prosty sposób: - najgorszy harcerz jest i tak najlepszym pośród naszej młodzieży.
Harcerz podlega przysiędze i prawu harcerskiemu i działa według pewnej zasady opracowanej przez Baden-Powella, nazywanej przez nas Metodą Skautowską. Niestety wiekszość młodzieży nie zna lub nie przestrzega tych zasad bądź po prostu brakuje jej pomysłu na życie. W harcerstwie wszyscy, młodzi i starsi harcerze, dbają o siebie i o otoczenie. Niestety, w większości przypadków, ludzie żyjący w skrajnej biedocie w Mozambiku są pozostawieni swojemu losowi. Przemilczę problem narkotyków, chorób.
Harcerze mają również możliwość wyjazdu do innych krajów na konferencje regionalne. Podejmują wiele różnych akcji społecznych.

PAH.: Jak wygląda więc życie harcerza na codzień w Mozambiku?
L.A.: Po pierwsze uczy się on w szkole. W czasie wolnym harcerz w Mozambiku ma działać zgodnie z przysięgą Baden-Powella. Poza tym, działa w swojej drużynie, zastępie. Zdobywanie nowych sprawności jest jednym z ważniejszych zadań.
Wiele akcji społecznych poświęconych jest walce z AIDS i szczepieniom dzieci. Harcerze uczestniczą również w kursach ochrony środowiska, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Obecnie mamy 100 lecie ruchu harcerskiego założonego w 1907 przez Baden-Powella i każdy kraj musi przedstawić światowej organizacji ruchu skautowskiego (SORS) propozycje działan. Mozambik wystąpił z 3 propozycjami do SORS.
PAH: Czyli idea skautingu jest bardzo pozytywnie odbierana w kraju!?
L.A.: Tak, między innymi dlatego, że nigdy nie prosimy o pieniądze. Pamietajmy, że Liga Harercerzy Mozambiku liczy tylko 10 lat. Niemniej, jeśli chodzi o akcje i nasze projekty, o wadze tego zwiazku w Afryce i na świecie, może świadczyć fakt, że kiedy liczyl sobie 6 lat powierzono nam organizacje 5-tego Jamboree Skautów Afryki (5th African Scouts Jamboree) w Mozambiku.
PAH: Chciałam nawiązać do powodzi, która nawiedziła Mozambik w 2000 roku. Czy pamięć o tym nadal jest żywa w Mozambiku? Zginęło wtedy kilkaset osób. Wiemy, że powodzianom pomagali harcerze.
L.A.: Mozambikańczycy, tak jak większość Afrykanczyków, ma tyle nieszczęść w życiu, że starają się o tym zapomnieć.
Pomoc z Polski przyczyniła się pośrednio do ówczesnego rozkwitu harcerstwa w kraju. Przygotowaliśmy tych harcerzy na wypadek katastrof, takich jak powodzie. Było organizowane szkolenie, dotyczące tego, co robić na wypadek powodzi. Został zakupiony sprzęt. Sama akcja przemieszczenia pomocy w 2000 roku byla bardzo droga, poza tym były ogromne trudności z dotarciem do potrzebujących.
PAH: Jak Pan pamięta, w związku z powodzią w Mozambiku, w Polsce PAH, wraz ze Związkiem Studentów i Absolwentów Afrykańskich w Trójmieście, zorganizowała w Warszawie koncert na rzecz pomocy powodzianom. Jak zostały wykorzystane pieniądze zebrane w Polsce? Czy współpracował Pan z innymi organizacjami przy udzielaniu pomocy powodzianom?
L.A.: Chciałem, po pierwsze, podziękować wszystkim, którzy wtedy wzieli udział w akcji zorganizowanej przez PAH, studentom i absolwentom afrykańskim oraz innym osobom.
Co do środków finansowych, dostaliśmy przelewy na nasze konto: otrzymaliśmy pomoc od harcerzy z Australii, Wielkiej Brytanii oraz z PAH. Wsparliśmy również Czerwony Krzyż oraz Ligę Harcerzy Mozambikańskich w Xai-Xai (południe kraju). Jak juz wspomniałem problem polegał na dotarciu do ludzi oraz ich ewakuacji. Wynajęliśmy samochód, którym przesyłaliśmy tam, gdzie się dało lekarstwa i żywność. Największą siłą niosącą wtedy pomoc było wojsko austriackie i harcerze mozambikańscy. Razem filtrowaliśmy wodę oraz pracowaliśmy przy dystrybucji wody pitnej.

PAH: Dużo ostatnio mówi się o pomocy humanitarnej zwłaszcza w kontekście pomocy dla Afryki. Mieszka Pan w Mozambiku juz 27 lat, jak według Pana powinna wyglądać pomoc humanitarna dla tego kontynentu? Jak należy pomagać Afryce?
L.A.: Chyba wszyscy znają powiedzenie Chińczyków: trzeba dać wędkę, a nie rybę. Podam jeden przykład seminarium zorganizowanego niedawno na północy kraju przez kanadyjską organizację. Uczestnikami byli głównie młodzi ludzie. Byłem przerażony, kiedy mówili, aby organizacje międzynarodowe dalej działały w kraju i dalej dawały pieniądze. Zniszczona została samodzielność myślenia i działania. Wszystko przecież powinno opierać się na współpracy. Nie powinniśmy narzucać ludziom poszkodowanym dóbr materialnych, w gorszych przapadkach srodków finansowych. Jeśli pomoc finansowa, to owszem, ale w formie organizowania szkoleń. Nikt nie dostaje pieniędzy do ręki, bo mogłoby się okazać, że nic nie byłoby zrobione. Dawanie za dużo psuje ludzką naturę. Afryka została na swoj sposób zepsuta. Wytworzyły się pewne złe mechanizmy. Przyzwyczajono młodzież do mówienia, że bez środków finansowych ani rusz, nie mają pomysłów, jak zbudować, czy stworzyć cokolwiek...Ciężki temat.
PAH: Na zakończenie, jak brzmi pozdrowienie harcerskie w Mozambiku?
L.A.: Sempre pronto! Zawsze gotów! Lub poprostu CZUWAJ!
Więcej informacji znajdą państwo na stronie: www.scouting.org.za/africa/jamboree
Wywiad został przeprowadzony przez Izabelę Michalak
Wywiad nieautoryzowany. Pełna wersja wywiadu znajduje się na stronie:
www.pah.org.pl
>> index
|
|
|