|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 22 > Polacy w Kamerunie
Polacy w Kamerunie
W marcu tego roku wróciliśmy do Polski po półrocznym pobycie w Kamerunie (Afryka Zachodnia), gdzie pracowaliśmy dla jednej z lokalnych organizacji pozarządowych. Pobyt ten był dla nas z jednej strony ogromnym wyzwaniem, z drugiej stał się jednym z najbardziej fascynującym doświadczeniem w życiu. I z pewnością nie ostatnim – przekonał on nas bowiem ostatecznie o olbrzymiej potrzebie niesienia pomocy rozwojowej w najbiedniejszych częściach Afryki.
Wszystko zaczęło się od chęci wyjazdu na Czarny Ląd. Po dziesiątkach godzin spędzonych na przeszukiwaniu internetu wreszcie znaleźliśmy lokalną organizację pozarządową, działającą na terenie Północno-Zachodniej Prowincji Kamerunu. Poszukiwała ona wolontariuszy i co ważne oferowała odpowiadające nam warunki współpracy.

Zdjęcie grupowe przed Centrum/fot. Petra Boros
Belo Rural Development Project (BERUDEP) jest dość dużą organizacją, jak na warunki kameruńskie, gdyż swoim działaniem obejmuje w całości jedną prowincję. Istnieje od kilku lat i prowadzi między innymi działalność edukacyjną w bardzo wielu dziedzinach. BERUDEP koordynuje projekty w zakresie edukacji rolnej, zdrowotnej i ekologicznej. Tworzy także niewielkie inkubatory przedsiębiorczości udzielając mikro-pożyczek, ucząc jednocześnie jak je efektywnie wykorzystać.
Po kilku tygodniach przyglądania się sytuacji lokalnej ludności zaczął nam się rysować pomysł projektu, który moglibyśmy tam wdrażać. Głównym problemem ludności tej części Kamerunu, w której mieszkaliśmy jest brak szeroko pojętej edukacji. I nie chodzi tu tylko o kształcenie realizowane przez szkoły – choć i tu nie jest za dobrze – ale kształcenie praktycznie w każdej dziedzinie życia. Przykładem może być chowanie zmarłych w bezpośrednim sąsiedztwie domu, gdzie często też znajduje się studnia lub przepływa strumień, z którego czerpie się wodę pitną. Nietrudno sobie wyobrazić jakie są tego konsekwencje. Obserwując to wszystko postanowiliśmy stworzyć w ramach BERUDEPU centrum edukacyjno-rehabilitacyjne, które oferowałoby bezpłatne kształcenie, a także rehabilitację w sensie przywracania społeczeństwu ludzi wykluczonych ze swojej wspólnoty.
Pracę zaczęliśmy od zidentyfikowania grup ludzi najbardziej potrzebujących pomocy. Okazało się, że są to dzieci osierocone, niepełnosprawni oraz wdowy. Te ostatnie są w wyjątkowo trudnej sytuacji gdyż w społeczności, w której żyliśmy wdowę uważa się za odpowiedzialną za śmierć męża. Powoduje to jej odrzucenie przez resztę społeczeństwa. Warto tu podkreślić, że w Kamerunie nie istnieje żaden państwowy system opieki społecznej. Nie ma tu rent, emerytur, zasiłków, zapomóg i innych dobrodziejstw, które są domeną krajów rozwiniętych. Do tego opieka zdrowotna jest płatna. Tak więc osoby stare i schorowane muszą nadal pracować, gdyż w innym przypadku po prostu umrą z baraku środków do życia. Niestety bardzo często się tak dzieje. Oczywiście rozwinął się system opieki oparty na więzach społecznych ale w wielu wypadkach jest on po prostu niewystarczający.

Zajęcia dla dzieci, prowadzone w Centrum Rehabilitacyjno-Edukacyjnym w Njinikom/fot. Urszula Szołtysek i Adam Świerczyński
Dzieci osierocone rzadko pozostają zupełnie bez opieki. Często zajmuje się nimi ciotka lub sąsiadka jednak traktowane są one jako dzieci „drugiej kategorii”. (Warto tu zaznaczyć, że mądrze jest powstrzymać się w takich sytuacjach od natychmiastowej oceny moralnej takiego postępowania; pozwala to na głębsze zastanowienie się, dlaczego tak się dzieje.) Wydaje się, że traktowanie dzieci zaadoptowanych jako osoby „drugiej kategorii” ma w sobie ukrytą pewną mądrość. W warunkach dużej śmiertelności dzieci należy zadbać o to, aby najpierw własne potomstwo miało większe szanse na przeżycie. Nie jest to więc wybór między lepszym a gorszym traktowaniem, ale bardzo często między życiem a śmiercią. Można też spróbować spojrzeć na sprawę opieki nad osieroconymi dziećmi z innej perspektywy. Gdyby nikt się nimi nie zajął z pewnością same nie dałyby sobie rady (trzeba tu mieć na uwadze wspomniany wyżej brak opieki państwa nad najbardziej pokrzywdzonymi przez los). Będąc pod opieką, choć traktowane po macoszemu, mają jednak jakieś wsparcie. Ocena podobnych sytuacji nigdy nie jest więc jednoznaczna, a takich dylematów moralnych w Afryce jest bardzo wiele. Jednak, aby wydać jakąś opinię należy najpierw głęboko zastanowić się nad przyczynami danej sytuacji, biorąc również pod uwagę aspekt kulturowy. Pozwoli to uniknąć arbitralnego wydawania osądów.
Kolejną grupą, która została objęta opieką w ramach Centrum są niepełnosprawni. Ich sytuacja też jest bardzo trudna. Niejednokrotnie z powodu niepełnosprawności ruchowej leżą oni przykuci do łóżka skazani na łaskę i niełaskę rodziny. Często ich życie diametralnie odmienia tak prosta rzecz jak przygotowane z kawałka gałęzi kule. Problem niepełnosprawności leży jednak głównie w mentalności ludzi. Powszechnie uważa się, że osoby niepełnosprawne są po prostu bezużyteczne, a często odrobina wysiłku wystarczy aby były przydatne.
Centrum Rehabilitacyjno-Edukacyjne w Njinikom (CREN), bo tak brzmi pełna nazwa tego przedsięwzięcia, powstało w odpowiedzi na potrzeby tych trzech grup społecznych. Dla każdej grupy stworzone zostały programy edukacyjno-rehabilitacyjne. Dla dzieci prowadzone są popołudniowe zajęcia kompensacyjne oraz ćwiczenia pobudzające kreatywność. Spotkania w Centrum powodują również u nich podniesienie samooceny. Świadomość, że znalazł się ktoś, dla kogo są ważne daje im większe poczucie własnej wartości.
Wdowy i niepełnosprawni uczestniczą w kursach zawodowych. Odbyło się już kilka takich szkoleń, między innymi z wyplatania koszy z wikliny i bambusa, technik rolnych, hodowli pszczół. Planowane są jednorazowe kursy na temat podstawowych zasad opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Co tydzień odbywają się pogadanki zdrowotne dla wszystkich chętnych. Raz w tygodniu dyżuruje w Centrum osoba przeszkolona w zakresie podstawowego poradnictwa psychologicznego. Jednocześnie prowadzonych jest wiele mikro-projektów w ramach Centrum. Ośrodek ten pobudza wyraźnie inicjatywę ludności miejscowej. Aktywne rozwiązywanie, często bardzo trudnych problemów, staje się udziałem coraz większej części lokalnej społeczności. Centrum, w ciągu naszego półrocznego pobytu stało się znaczącym ośrodkiem edukacyjnym przyciągającym ludzi z całej okolicy.
Projekt ten przekonał nas o tym, że pomoc rozwojowa w Kamerunie, jak i krajach mu podobnych, jest bardzo potrzebna. Konieczne są rozwiązania systemowe proponowane przez kraje rozwinięte – to oczywiste. Równie ważna jest jednak inicjatywa oddolna, praca u podstaw. Poprzez stworzenie Centrum pobudziliśmy pewną część ludzi małej wioski Njinikom do rozwoju, wzięcia spraw w swoje ręce. Projekt ten jest oczywiście kroplą w morzu potrzeb ale mamy świadomość, że pomaga konkretnym ludziom, często odmieniając ich życie.
Urszula Szołtysek
Adam Świerczyński
Strona internetowa Centrum Rehabilitacyjno-Edukacyjnego w Njinikom:
CREN
PAH wsparła misję katolicką w Kamerunie
Również i Polska Akcja Humanitarna, dzięki dotacjom z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wsparła w tym roku Mission Catholique d’Atok w Kamerunie. W ramach 3 projektów dwie osoby zaopatrzono w wózki inwalidzkie, wyposażono centrum szkolenia zawodowego w podręczniki, sprzęt i ubrania ochronne oraz dostarczono ośrodkowi zdrowia sprzęt i leki. Projekty dotyczyły pomocy najbardziej potrzebującym mieszkańców regionów, w których misja ma swoje ośrodki i mają na celu pomoc osobom pozbawionym opieki, opuszczonej młodzieży oraz osobom upośledzonym. Łącznie wydatki przekroczyły 70 tys. PLN.
>> index
|
|
|