.
 
 

   [ więcej... ]


logo Refugee.pl



pasekgora.gif
logo

Jesteś tu: Strona główna > Numery > Numer 20 > Uchodźstwo ekologiczne

Uchodźstwo ekologiczne - ogólnoświatowy problem, którego nie ma?

Fala tsunami pochłonęła tysiące ofiar, jeszcze więcej wepchnęła w głąb lądu. Tych ostatnich pozbawiła schronienia, poczucia bezpieczeństwa i swojskości. Zmiotła to, co na powierzchni i to, co "pod" nią - wykorzeniła rzesze ludzi z ich środowiska. Na samej Sri Lance spowodowała, iż liczba wewnętrznie wysiedlonych powiększyła się o 500 tysięcy osób.

Na pomoc ruszyły natychmiast organizacje humanitarne z całego świata. Znacznie zaangażował się - dotychczas nie biorący udziału w tego typu akcjach - Urząd Wysokiego Komisarza do spraw Uchodźców (UNHCR). Wciąż jednak są na świecie miliony ludzi, którzy przez zmiany zachodzące w środowisku naturalnym zmuszeni są do opuszczenia swoich domostw. Jednak na ich tragedię społeczność międzynarodowa nie odpowiada już tak zdecydowanie. W tych przypadkach, najczęściej, zmieniające się środowisko nie daje o sobie tak gwałtownie znać i jeśli można użyć takiego stwierdzenia - nie są to zjawiska tak spektakularne. Tu żniwo swe natura zazwyczaj zbiera stopniowo, zabierając człowiekowi miejsce do życia, kawałek po kawałku.


REUTERS/Jorge Silva, courtesy www.alertnet.org.
Bezdomne dziecko w tymczasowym obozie, stworzonym na potrzeby ofiar trzęsienia ziemi, które nawiedziło El Salvador.

Co decyduje o tym, że dana kwestia, problem, zagadnienie nabiera rozmiarów ogólnoświatowych, globalnych? Co jest w tym przypadku wyróżniającym wyznacznikiem: ilość czy jakość? Który z nich jest w tym przypadku istotniejszy? Jakiejkolwiek miary by nie użyć, uchodźstwo ekologiczne jako problem ogólnoświatowy "broni się" w obu tych aspektach, w obu znajduje uzasadnienie nadania mu zaszczytnego miana "problem globalny". Niestety, w praktyce (i to jak najbardziej ogólnoświatowej) problem, o zdawałoby się globalnym zakresie, nie będzie nim dopóty, dopóki nie zostanie zdefiniowany jako takowy przez odpowiednie gremia, kręgi, czy instytucje.

Jak do tej pory nie istnieje ani żadna instytucja międzynarodowa, ani agenda ONZ, zajmująca się tą coraz liczniejszą z roku na rok grupą ludzi. Nie ma także jednomyślnej zgody, co do samej definicji tego zjawiska. Przyjęta w międzynarodowym prawodawstwie definicja uchodźcy nie obejmuje tego typu przypadków.

Gdyby więc chcieć określać rzeczywistość, ściśle za pomocą dostępnych już narzędzi, terminów i definicji, to zjawisko takie jak "uchodźstwo ekologiczne”, według dotychczasowych rozwiązań prawno-międzynarodowych, nie tylko nie jest problemem globalnym, ale w ogóle nie istnieje.

Jednak konfrontacja z rzeczywistością, zarówno tą zastaną, jak i przewidywaną, wskazuje, iż jest to problem wielkiej wagi i z roku na rok będzie wzrastał. Ekologowie szacują, iż już dziś na świecie jest około 25 milionów ludzi, którzy na skutek różnych czynników zmian środowiskowych (pustynnienia, degradacji gleby, wzrostu poziomu morza, powodzi, trzęsień ziemi) zmuszeni zostali do opuszczenia swoich domów i poszukiwania nowego schronienia i źródeł utrzymania. Międzynarodowy Czerwony Krzyż i liczne raporty ekologów szacują, iż do 2050 r. liczba takich osób może wzrosnąć aż do150 milionów i dotknąć każdego zakątka globu.


rys. Katarzyna Rybińska

Tylko kilka przykładów: wskutek pustynnienia i co za tym idzie braku pitnej wody, według Banku Światowego, stolica Jemenu - Sana przed 2010 r. wyczerpie swoje zasoby wodne. To samo już dzieje się w licznych miastach i wioskach północno-zachodnich Indii, Iranu, Chin, Meksyku. Wyjałowione czy zasolone gleby zmuszą kolejne rzesze ludzi, na Haiti, w Salwadorze, Egipcie, Jordanii i wielu innych miejscach, do przesiedlenia. Wzrost poziomu wód morskich, szacowany jeszcze przed tsunami, zagrażać będzie nie tylko przybrzeżnym regionom Bangladeszu, Tajlandii, Wietnamiu czy Filipin, ale także już i samemu istnieniu całych wysp oceanicznych. Tuvalu - niewielka wyspa na południowym Pacyfiku - wskutek tego zjawiska przestanie istnieć w ciągu następnych pięćdziesięciu lat.

Skąd te szacunki? Czy możliwe jest ocenienie dokładnej liczby potencjalnych "uchodźców ekologicznych”? Przecież takich zdarzeń, jak np. trzęsienie ziemi, nie da się przewidzieć z tak dużym wyprzedzeniem. A jednak... Otóż sprawcą większości z czynników, które powodują kolejne wysiedlenia, jest sam człowiek. Zmiany klimatyczne, globalne ocieplenie i degradacja środowiska to skutki nieprzemyślanej i beztroskiej działalności człowieka. Ściślej - stylu życia w uprzemysłowionych państwach bogatej Północy, w tym Polski.

Niestety kraje, które generują te problemy, nie poczuwają się do odpowiedzialności za ich skutki. A skutki te niewątpliwie mają zasięg globalny. Już same efekty przemieszczeń tak dużej liczby ludności (ONZ szacuje, że aż 100 ze 135 ml ludzi żyjących na terenach dotkniętych "pustynnieniem” będzie musiało, w przeciągu następnych dwudziestu lat, opuścić swoje domostwa) niosą ze sobą wysokie ryzyko globalnej destabilizacji.

To fakt - wysiedleni z przyczyn środowiskowych, jak do tej pory, najczęściej szukają schronienia w swoich własnych państwach. Niestety dublują w ten sposób niektóre z problemów, które zmusiły ich do przeprowadzki oraz tworzą nowe. Przeludnione miasta czy całe regiony nie są w stanie odpowiedzieć na potrzeby wszystkich swych nowych mieszkańców. Jednak na powrót nie ma zazwyczaj szans. Zmiany, które zmusiły do opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania, są zazwyczaj nieodwracalne.

Społeczność międzynarodowa, ignorując samo zjawisko uchodźstwa ekologicznego oraz swój niechlubny wkład w przyczynianie się do wzrostu jego zasięgu, ciągle sugeruje rozwiązywanie tych kwestii na poziomie poszczególnych państw, dotkniętych tego typu problemem. Co jednak w sytuacji - pisze Adrew Simms z New Economics Foundation - państwo znajdzie się... pod wodą? - jak w przypadku Tuvalu za pięćdziesiąt lat.

Być może tragedia tsunami - choć nie bezpośrednio związana z degradacją środowiska, spowodowaną przez świadome działania człowieka - otworzy szerzej oczy tych, którzy ciągle jeszcze są władni, by zmniejszyć ciągle narastające skutki bezmyślnego i niesprawiedliwego korzystania z zasobów natury, a milionom ludzi oszczędzić "wykorzenienia”.

Ilona Korchut

>> index

 
.


.



Szukaj w Pomagamy.pl:

   
  



Warto! Zaprenumeruj nasz biuletyn elektroniczny!