|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 19 > Wywiad
Ks. Arkadiusz Nowak - wywiad
Ksiądz Arkadiusz Nowak - od wielu lat zajmuje się pomocą dla osób uzależnionych od narkotyków i chorych na AIDS.
Dlaczego zdecydował się ksiądz pomagać narkomanom i chorym na AIDS?
W 1985 roku podjąłem decyzję o wstąpieniu do Zakonu Ojców Kamilianów. Głównym zadaniem tego Zakonu jest praca z ludźmi chorymi. Każdy z nas ma obowiązek wybrania sobie określonych chorób, w których chciałby się specjalizować. Ja wybrałem problem narkomanii ze względu na osobiste zainteresowanie "ofiarami tej choroby". Kiedy przyjechałem do Warszawy na studia teologiczne, poprosiłem moich zakonnych przełożonych o zgodę na pracę w środowisku osób uzależnionych od narkotyków. Taką zgodę uzyskałem i rozpocząłem pracę w Towarzystwie Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych w Warszawie. Spotykałem się z rodzicami osób uzależnionych i z samymi uzależnionymi. Uczyłem się o narkomanii wszystkiego od podstaw - oprócz brania oczywiście. Takie były moje początki.
Na początku lat dziewięćdziesiątych w gronie naszych podopiecznych pojawiła się grupa ludzi, u których potwierdzono zakażenie wirusem HIV. Zbiegło się to w czasie z propozycją Marka Kotańskiego, dotyczącą utworzenia w Kawęczynie pierwszego domu dla ludzi żyjących z HIV. Lokalna społeczność była przeciwna. Wtedy Marek poprosił mnie o pomoc w przekonaniu tych ludzi. Niestety to mi się nie udało. Zakażeni HIV zostali zabrani z Kawęczyna przez ówczesną panią minister zdrowia Krystynę Sienkiewicz, która dla sprawy AIDS zrobiła bardzo wiele. Ludzie koczowali w jej gabinecie, którego użyczyła na potrzeby chorych. Zaproponowała także utworzenie podobnego domu w Konstancinie. To był pierwszy ośrodek stworzony z myślą o osobach zakażonych, w tym również zakażonych narkomanach.
Ile ksiądz założył ośrodków?
Obecnie funkcjonują trzy ośrodki założone z mojej inicjatywy. Pierwszy powstał w Konstancinie, drugi w Piastowie, a trzeci w Anilinie koło Otwocka.
Jakie osoby trafiają do ośrodków?
Przede wszystkim osoby uzależnione od narkotyków. Wcześniej muszą one przejść proces detoksykacji. Muszą to być osoby pełnoletnie i nie jest tu ważne, czy są zakażeni wirusem HIV czy nie. Pierwszeństwo przyjęcia mają jednak zakażeni wirusem HIV. Zgłaszają się również ludzie chorzy na AIDS, będący u kresu choroby. Chcą ostatnie miesiące swego życia spędzić w odpowiednich warunkach i hospicjum jest dla nich takim właśnie miejscem. Głównie jednak we wspomnianych przeze mnie trzech ośrodkach przebywają młodzi ludzie uzależnieni od narkotyków.
Czy Polacy rozumieją, czym jest problem narkomanii?
Myślę, że ciągle jednak nie. Wciąż istnieją stereotypy, według których narkoman kojarzy się nam z najgorszym menelem. Narkomania zmieniła się, mamy teraz uzależnionych, którzy są bardzo aktywni w życiu, robią kariery zawodowe. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że narkomania jest potworną chorobą o podłożu psychicznym, chorobą, która jest prawie nieuleczalna i nawracająca. Jest to ogromny dramat dla młodych ludzi, którzy wchodzą w uzależnienie, a także dla ich najbliżej rodziny.
Czy widoczne są różnice zrozumienia problemu narkomanii i AIDS w Polsce i w innych krajach?
Jeśli chodzi o stosunek do narkomanów, to myślę, że nie. Natomiast w przypadku osób chorych na AIDS- jest lepiej. Ale jeszcze lepiej jest w krajach Europy Zachodniej. Tam akceptacja osób zakażonych i chorych na AIDS jest zdecydowanie większa niż w Polsce. Na szczęście u nas postawy społeczne też się zmieniają - ale osobiście uważam, że dzieje się to zbyt wolno. Powinniśmy cały czas pracować nad ich zmianą. Jest to ciągłe zadanie edukacyjne. Niestety nie jest łatwe. Nie możemy zaprzestać przekonywania ludzi, że AIDS jest chorobą, której nie należy się obawiać. Przecież do zakażenia dochodzi w bardzo wyraźnie określonych sytuacjach i samo zakażenie bywa najczęściej konsekwencją ludzkiego postępowania. W kontaktach codziennych nie ma żadnego ryzyka, więc nie ma także żadnego powodu, by izolować zakażonych od reszty społeczeństwa. Już dzisiaj tego rodzaju pomysły są bardzo rzadko spotykane.
Czy w ostatnich latach więcej jest osób, które potrzebują pomocy Księdza?
Zawsze zgłaszało się dużo osób, więc trudno jest mi to ocenić. Myślę, ze jest to taka sama ilość, ośrodki zawsze są pełne i często trzeba czekać na przyjęcie do nich.
Czy przyjaźni się ksiądz z osobami, które trafiają do ośrodków?
Zasadniczo nie. Staram się unikać nawiązywania zbyt emocjonalnych więzi z podopiecznymi. Trudno jest coś od nich wyegzekwować, gdy pozostaje się w bardzo koleżeńskich relacjach - a niestety od narkomanów trzeba wiele wymagać w czasie terapii. Ja mam im przede wszystkim pomóc. To nie oznacza, że w każdym z moich podopiecznych mam widzieć mojego przyjaciela. Przyjaźń jest dla mnie czymś bardzo intymnym i ważnym, zatem przyjaciół dobieram bardzo starannie.
Czy zgłaszają się do ośrodków osoby, które chcą pomagać?
Tak, bardzo często zgłaszają się takie osoby. Jednak gdy mówimy o wolontariacie w hospicjach, przy chorych na AIDS lub wobec narkomanów, to trzeba być bardzo ostrożnym. Wprowadzenie do systemu pomocy nieprzygotowanych profesjonalnie ludzi może narobić więcej szkody niż pożytku. Nie zamykam chętnym drogi, ale dokonuję zasadniczych wyborów. Muszą to być osoby bardzo dojrzałe psychicznie, z niezachwianą osobowością i najlepiej niezbyt młode. Powinni także posiadać wiedzę o tematach, w ramach których chcą być wolontariuszami. Przede wszystkim zaś muszę się przekonać, że mogę im ufać, a na to potrzeba czasu.
Jakie ma Ksiądz najbliższe plany?
Moje najbliższe plany są trudne do określenia. Chciałbym nadal pomagać narkomanom i chorym na AIDS. Chcę również zaangażować się bardziej w pomoc dla ludzi starszych wiekiem. Na pewno będę też walczył niestrudzenie o respektowanie praw pacjenta. Mam nadzieję, że to się uda.
Co jest dla Księdza najważniejsze w życiu?
Ważna jest dla mnie moja rodzina - rodzice i bracia. Ważna jest dla mnie też wiara i mój zakon. Ważni są również moi wspaniali i wypróbowani przyjaciele, na których zawsze mogę liczyć.
Czym się Ksiądz w życiu kieruje?
Przede wszystkim zasadą odpowiedzialnie rozumianej tolerancji, to jest dla mnie istotna kwestia. Cenię ludzi, którzy są otwarci na innych i nikogo nie przekreślają. Staram się również kierować w życiu uczciwością, życzliwością dla innych. Moim zdaniem warto skupiać się w życia na tym, żeby szukać wśród ludzi tego co nas łączy, a nie tego co dzieli.
Dziękuję za rozmowę.
Z Księdzem Arkadiuszem Nowakiem rozmawiała Monika Makowska
>> index
|
|
|