|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 19 > Powierzchowna dobroczynność
Powierzchowna dobroczynność czyli złoty interes
Święta Bożego Narodzenia to okres, w którym słowo dobroczynność nabiera wielu znaczeń i to nie koniecznie tylko tych pozytywnych.
Gdy nadchodzą święta, czujemy już ich "zapach" i ogarnia nas gorączka przedświątecznych zakupów, w myślach widzimy już zastawiony stół wigilijny oraz choinkę z mnóstwem prezentów. Przypominamy sobie o tych, dla których nadchodzący czas radości, będzie czasem smutku. Wtedy "otwierają się" nasze portfele i chcemy pomóc wszystkim potrzebującym.
Można powiedzieć, że stajemy się dobroczyńcami. Pragniemy dać coś drugiej osobie nie oczekując nic w zamian. Chcemy spowodować, żeby ktoś uboższy mógł się cieszyć nadchodzącą gwiazdką. Przynajmniej raz w roku.

rys. Katarzyna Rybińska
Nasze dobre serce, bądź chwilową słabość dostrzegają dyrektorzy supermarketów, właściciele firm kosmetycznych oraz producenci artykułów spożywczych i przemysłowych.
Dochodzą do tego jeszcze osoby, które przed świętami odwiedzają nasze domy, prosząc o wsparcie finansowe na operację dziecka. Nie szkodzi, że nie mają żadnej legitymacji czy zaświadczenia ze szpitala. Nie tylko starsze osoby ufają im i dają pieniążki. A jak zostaną one spożytkowane? Na ratowanie komuś życia czy na alkohol? Rzadko tego dociekamy.
Dyrektorzy sklepów w ramach akcji charytatywnej zapraszają do siebie organizacje zbierające żywność dla potrzebujących. Przy wejściu do sklepu zostają ustawione kosze, do których klienci wrzucają produkty spożywcze. Artykuły, które kupują w danym markecie.
Dzięki tej akcji producenci czekoladowych mikołajów i innych słodyczy nie otrzymują zwrotu towaru po świętach. Supermarket ma większe zyski. Wiele artykułów, które zostałyby na półkach, osiąga pod koniec roku gigantyczną sprzedaż.
Kierownictwo marketów dziękuje za reklamę promującą ich sklepy przez daną organizację dobroczynną na ulicach miast, za wzrost sprzedaży i możliwość powiedzenia wszem i wobec, że tak ten właśnie sklep pomaga biednym, chociaż... nie dał ani grosza.
Jeden z czołowych dystrybutorów ekskluzywnych kosmetyków do pielęgnacji ciała informuje nas, że od każdego sprzedanego produktu w okresie świątecznym przeznaczy na pomoc dzieciom przebywającym w szpitalu aż złotówkę. Ta sama firma nakłada na każdy produkt marżę w wysokości piętnastu złotych. Więc przed świętami zapewne wyniesie ona szesnaście złotych.
Następną złotówkę przekaże na dzieci chore czołowy producent artykułów higienicznych. Jego produkty tak samo jak kosmetyki opisane powyżej, również nie zawsze się sprzedają. On raczej nie podniesie marży. Podziała reklamą, która wzruszy nawet najtwardsze serca. Po świętach nic nie będzie zalegało w jego magazynach. Żadnych przeterminowanych produktów, a zysk ogromny.
W restauracjach są jeszcze puszki najróżniejszych organizacji. Czy przed wrzuceniem pieniędzy ktoś sprawdzi, czym zajmuje się dana organizacja?
I tak oto jedni robią niewiele, a stają się dobroczyńcami, a drudzy robią bardzo wiele i nikt o nich nie pamięta. Święta sprzyjają charytatywnemu sponsoringowi, który wspomaga znacząco sprzedaż, lepiej niż niejedna strategia. Potrzebującym brakuje pomocy - przez cały rok, a na paczki świąteczne dla ubogich trzeba tak długo zbierać. A wystarczyłoby, no właśnie, co by wystarczyło?...
Agnieszka Krakowiak
>> index
|
|
|