|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 19 > Woda w Brazylii
Woda na wagę złota
Święta Bożego Narodzenia - czas spełniania naszych marzeń. Jedni chcą dostać narty, inni najnowszy model komputera, jeszcze inni chcą spędzić Sylwestra w Paryżu. Ale są i tacy, którzy marzą tylko o czystej wodzie w domu.
Każdego roku pierwsze dni grudnia to dla wielu z nas początek nie tylko magicznego nastroju, którego kulminacją będą święta, ale też początek stresu, co, komu i za ile kupić w prezencie. Wraz z upływem lat mamy coraz większe wymagania, których spełnienie wydaje nam się pełnią szczęścia. W tym ferworze zakupów i przygotowań zapominamy całkowicie, że są ludzie, którym do szczęścia potrzebne jest bardzo niewiele. Ot, choćby czysta woda do picia. Dla ludzi, w domach których od lat z kranu płynie bez ograniczeń zimna i ciepła woda, takie marzenie może wywołać zaskoczenie. Ale niestety istnieją na świecie kraje, w których czysta woda jest na wagę złota. Jednym z takich państw jest Brazylia. To kraj nie tylko samby, mistrzów piłki nożnej oraz karnawału w Rio de Janeiro, ale także susz spowodowanych za małymi opadami lub ich całkowitym brakiem. Tak o sytuacji w tym kraju pisze Mirosław Kropidłowski, na stałe mieszkający w Brazylii.
Na początku 1999 r. zamieszkałem w tzw. "sertão baiano", gdzie mieszkam również w dniu dzisiejszym i gdzie na pierwszym miejscu ma działać Stowarzyszenie Misja Nadziei i Miłości. Tutaj ludzie od dawna starali się w różny sposób przystosować do tego nietypowego sposobu życia, w którym bardzo brakuje wody i o tym przystosowaniu teraz opowiem.
W tym regionie istnieje już sporo różnych zbiorników wody, które wysychają wyłącznie podczas okresu susz. Znajdująca się tam woda, zazwyczaj brudna i błotnista, pochodzi z silnych opadów deszczów, jakie mają miejsce podczas pory deszczowej. Niestety, znaczna część tej wody jest skażona solą i raczej nie nadaje się do użytku ani dla ludzi, ani dla zwierząt. Nawet woda z kranu w miasteczkach często jest słona, jak to ma miejsce w Mairi, skąd pochodzi moja żona. Gdy kąpię się tam pod prysznicem wodą z ulicy, mydło się nie zapieni, a kiedy na początku starałem się pić kawę zrobioną mi przez teściową, natychmiast miałem problemy z żołądkiem. Musiałem zacząć kupować wodę mineralną. Budowa nowych stawów musi więc zawsze być dobrze przemyślana, zaplanowana i zrobiona. Z takiego stawu woda nie może uciec, szybko wyparować, ani też zostać zasolona. Niestety, kiedy nadchodzi czas dłuższej suszy i epoka deszczów nie przynosi dostatecznej lub żadnej nowej ilości wody, to zazwyczaj wysychają lub zamieniają się w mokre błoto. Już wielokrotnie byłem świadkiem zdychających wołów lub sprzedania przez małorolnych rolników swoich wychudzonych zwierząt za grosze różnym spekulantom.
Dzięki akcjom rządowym i różnych, zwłaszcza międzynarodowych organizacji pozarządowych, coraz więcej domów na tym olbrzymim terenie Brazylii znanego z małych, nieregularnych opadów i wielkich susz, posiada przydomowe, wybudowane z cementu zbiorniki, w których gromadzi się za pomocą rynien deszczówkę z dachu. Ta woda służy bardzo wielu osobom za jedyne źródło wody pitnej i do użytku domowego. Dzisiaj, po najróżniejszych kampaniach, większość domostw posiada również dwuczęściowy, gliniany baniak-filtr, w którym ta deszczówka przechodzi proces oczyszczenia i lekkiego ochłodzenia zanim zacznie pić ją rodzina. Zmniejszyła to znacznie ilość zachorowań, kalectwa i śmierci z powodu drobnoustrojów, zwłaszcza wśród dzieci.
Może wyjaśnię teraz lepiej na czym polega sen wielu tutejszych ludzi, zwłaszcza mieszkających na wsi i w porozrzucanych po "sertão" pojedynczych domach, jak również wielu bardziej światłych osób w rządzie oraz organizacjach pozarządowych. Sen ten nazywa się "cisterna", czyli po polsku "cysterna, zbiornik". Chodzi o zrobiony z cementu lub z cementowych płyt większy lub mniejszy, zamknięty ze wszystkich stron zbiornik, do którego zbiera się z dachu domu deszczówkę. Gdyby rzeczywiście każdy dom na tym obszarze posiadał taki zbiornik, ludzie mogliby przejmować się mniej brakiem wody do osobistego użycia. Przyniosłoby to również inne, olbrzymie korzyści, takie jak redukcję śmiertelności dzieci, zmniejszenie analfabetyzmu, lepsze zżycie się i organizację wspólnot, godniejsze życie w domu, wstrzymanie odpływu ludzi ze wsi do miast, osłabienie władzy wielkich właścicieli ziemskich, w tym i polityków, zmniejszenie nierówności w domu pomiędzy mężczyznami i kobietami (kobiety i dzieci często kilometrami muszą kroczyć w poszukiwaniu jakiegoś stawu z brudną wodą), itd. W takim zbiorniku woda jest chroniona przed większością groźnych pasożytów i przed wyparowaniem. W dużym, dobrze zbudowanym i zapełnionym zbiorniku wody do picia i gotowania powinno wystarczyć na cały rok. W czasie susz jednak można jej używać tylko do picia. Oczywiście, dla przydomowych zwierząt i do sprzątania, kiedy przez dłuższy czas nie chce padać, trzeba dalej szukać wody, często w odległych stawach. Odbywa się to pieszo lub przy pomocy osiołków. Na dodatek stawy te znajdują się w naturalnych dolinkach, gdzie woda spływa i się zbiera. Nie jest łatwo w silnym, tropikalnym słońcu kroczyć z wodą na głowie pod górkę i to często przez ładny kawałek.
Taka cysterna bardzo ułatwia życie zwłaszcza kobietom, które odtąd nie potrzebują tracić wielu godzin i sił na szukanie brudnej wody daleko od domu. Teraz mają czystą wodę blisko domu, a zarazem mają więcej wolnego czasu, są mniej zmęczone i mogą zająć się innymi domowymi i zawodowymi sprawami.
Na tutejszych obszarach woda ma wiele również wspólnego z władzą. Kiedy brakuje wody, bo przez dłuższy czas nie spadł porządny deszcz, to politycy czasem, raz na jakiś czas wysyłają cysterny z wodą, co oczywiście zostaje później wykorzystane w czasie wyborów - politycy domagają się głosów w zamian za wodę. Często nowy wójt czy burmistrz po wygraniu wyborów mści się na wspólnotach, gdzie nie dostał dosyć głosów, nie posyłając tam cystern z wodą w czasie susz. Wielu polityków nie popiera, a nawet przeszkadza w budowie cystern przez organizacje rządowe i pozarządowe, bowiem dotychczasowa sytuacja jest dla nich najlepsza; brak wody był używany do kontrolowania wyborców i w ogóle mieszkańców tych obszarów. Doszło nawet do tego, że w pewnej gminie na Bahia, wójt nakazał wręcz niszczenie zbiorników już wybudowanych przez organizację pozarządową.
Wielu ludzi, przed wybudowaniem zbiorników, nawet nie uważa za chorobę częstych biegunek i bólu brzucha z powodu ameby i innych pasożytów, tak bowiem byli już przyzwyczajeni do picia brudnej, błotnistej wody ze stawów. W jednej z gmin stanu Bahia przed rozpoczęciem budowy cystern pewna organizacja pozarządowa zrobiła badanie kału mieszkańców i okazało się, że 100 procent miało robaki. Kiedy ta organizacja ponowiła badania w jakiś czas po wybudowaniu już cystern, to zaledwie 7 procent było jeszcze zarażonych tymi pasożytami. Według UNICEF na każde cztery dzieci, które umierają w "sertão" (śmiertelność ciągle jeszcze jest wysoka), czyli w tych regionach o niskim poziomie opadów deszczu, jedno umiera z powodu biegunki. Poza tym, również najczęstszym powodem nieobecności dzieci w szkole jest właśnie biegunka, tak więc czysta woda deszczowa w domu ze zbudowanego, cementowego zbiornika rozwiązuje również jeszcze jeden problem, tym razem związany z obecnością dzieci w szkole, czy związany z oświatą - a więc przyszłością społeczeństwa.
Budowa cystern jest często związana, przynajmniej w przypadku organizacji pozarządowych (również Misja Nadziei i Miłości planuje tak działać), z organizacją ludzi. Same zainteresowane osoby muszą uczestniczyć w budowie cystern (współpracując ze sobą, sąsiedzi wzmacniają wspólnotę), dowartościowując w ten sposób otrzymany zbiornik, bo wiedzą, że w jego budowę włożyli wysiłek, a nie jest to tylko jakaś darowizna, jałmużna. Również wspólnota się organizuje, współpracuje, uczestniczy w podejmowaniu decyzji, co później procentuje w dalszych wysiłkach na rzecz polepszenia życia ich i ich wspólnot, gdyż po wybudowaniu cysterny na wodę będą domagali się światła elektrycznego, pomocy w wybudowaniu łazienki, złożenia jakiejś maszyny do mielenia mandioki, itd.
Oczywiście nie wystarcza tylko wybudować cysternę. Trzeba potrafić ją utrzymać w czystości, wiedzieć, że pierwszy deszcz powinien posłużyć do zmycia brudu z dachu, np. z odchodów pozostawionych przez wielkie sępy, nauczyć się użycia chloru, a podczas suszy wyczyszczenia cysterny, kiedy ta jest pusta.
Woda w tych okolicach jest skarbem, ale zazwyczaj jest obecna, a tylko trzeba nauczyć się ją zbierać i używać. To dlatego trzeba zainwestować w budowę zbiorników przydomowych, przy czym budowa takiego zbiornika (włącznie z rynną wokół dachu i z murarzem) kosztuje około 250-300 dolarów. Stowarzyszenie Misja Nadziei i Miłości na pierwszym miejscu myśli o pomocy w wybudowaniu takich zbiorników przy najbiedniejszych domach, w których żyją liczne dzieci. Inną formą pomocy byłby również zakup dla niektórych rodzin filtrów z wypalonej gliny, które służą do oczyszczania wody do picia.
Mirosław Kropidłowski
Autor mieszka w Brazylii od 1992 roku. W latach 1992-1997 pracował w jednym z najbiedniejszych regionów Brazylii, w Vale do Jequitinhonha. Na początku 1998 r. został wysłany na Kubę, a po powrocie do Brazylii i krótkim okresie pomocy w Stanie Espírito Santo, na początku 1999 r. przejął misję w ziemi wielkich susz i biedy, czyli w tzw. "sertao baiano" lub "semi-árido baiano". W chwili obecnej pracuje jako zastępca dyrektora w biednej szkole publicznej na peryferiach miasta Senhor do Bonfim i stara się pracować społecznie wśród najuboższych dzieci swojej szkoły i regionu. To on jest inicjatorem utworzenia Stowarzyszenia Misja Nadzieji i Miłości ( www.misja.punktor.pl), która skupiałaby w walce z biedą i z jej konsekwencjami wśród tamtejszych dzieci nauczycieli, rodziców i ludzi dobrej woli w Brazylii i w Polsce.
Programy wodne PAH
W wielu krajach, w których istnieją problemy związane z brakiem wody, PAH prowadzi specjalne programy pomocowe.
Od października 2000 r. prowadzony jest program produkcji i dystrybucji wody pitnej, dla mieszkańców Groznego w Czeczenii. Program ma zasadnicze znaczenie dla mieszkańców miasta, w którym w wyniku działań wojennych całkowicie zrujnowane zostały wodociągi. Program polega na tym, że najpierw brudna woda wodociągowa jest filtrowana, a następnie rozwożona za pomocą ciężarówek - cystern do tzw. poduszek, zbiorników wodnych, zainstalowanych przez pracowników PAH w różnych punktach miasta. Czystość wody jest kontrolowana na każdym odcinku jej produkcji i dystrybucji przez miejscowy SANEPID. PAH zaopatruje w wodę pitną wszystkie funkcjonujące w mieście placówki służby zdrowia, większość szkół, a także odbiorców indywidualnych. Ogółem ok. 92 tys. mieszkańców Groznego dziennie korzysta z produkowanej przez PAH czystej wody do picia, gotowania i podstawowych zabiegów higienicznych.
PAH prowadzi programy wodne także w innych krajach. W Indiach, gdzie z powodu trzęsienia ziemi legł w gruzach system wodny w rejonie Jamnagar, PAH sfinansowała odbudowę wieży ciśnień. W Iraku, w sześciu wioskach, w rejonie Babil, przeprowadzono remont stacji uzdatniania wody z rzek i kanałów, dając mieszkańcom dostęp do czystej wody. Nie zapominamy także o Afganistanie, gdzie po wyremontowaniu pompy w Szkole Rolniczej w Kabulu, zamierzamy budować publiczne studnie, które będą źródłem wody dla mieszkańców terenów podmiejskich.. Obecnie ludzie z wiosek przemierzają kilometry w poszukiwaniu wody lub kupują ją od zamożniejszych sąsiadów, gdyż nie stać ich na zbudowanie studni.
>> index
|
|
|