.
 
 

   [ więcej... ]


logo Refugee.pl



pasekgora.gif
logo

Jesteś tu: Strona główna > Numery > Numer 16 > Skazani na śmierć

Skazani na śmierć

Zanim pojawiła się w Stanach Zjednoczonych na początku lat 80. XX w., znana już była w Afryce od lat. Do dziś zabiła miliony osób na całym świecie. Dla niej nie mają znaczenia granice państw, rasa ludzi czy wiek. Jest podstępna i zabija powoli. Najgorsza dżuma tego wieku, AIDS, osiągnęła już rozmiary epidemii.

Jak twierdzą znawcy, epidemia AIDS w niektórych regionach osiągnęła już poziom nasycenia. Oznacza to, że zarażeni są już prawie wszyscy mieszkańcy. Dzieje się tak w Afryce, gdzie co drugi dorosły człowiek zakażony jest wirusem HIV. Oszacowano, ze w 2003 roku liczba dzieci osieroconych przez rodziców chorych na AIDS wzrosła do 15 milionów. Najwięcej takich dzieci mieszka w subsaharyjskiej części Afryki - 12 milionów. Teraz epidemiolodzy swoją uwagę kierują na Azję. Wprawdzie tam liczba nosicieli wirusa HIV jest mniejsza niż w Afryce, ale w najludniejszych krajach tego kontynentu (np. w Chinach czy Indiach) AIDS rozprzestrzenia się bardzo szybko. Prognozy są takie, że jeśli w jakiś sposób nie powstrzyma się tego wzrostu, za kilka lat dojdzie tam do epidemii równej afrykańskiej. AIDS nie omija także Europy. Coraz więcej osób zakażonych HIV odnotowuje się w krajach b. ZSRR - w Rosji, Ukrainie i Estonii.

Pomimo, że AIDS znane jest od wielu lat i od wielu lat podejmowane są próby wynalezienia lekarstwa, do dziś nie osiągnięto w pełni satysfakcjonującego rezultatu. Naukowcy próbują znaleźć szczepionkę na tę chorobę, ale że wirus co chwila zmienia swą postać, nie jest to możliwe. Dopiero w 1995 r. nastąpił przełom w badaniach. Naukowcy z Vancouver stworzyli teorię, że do walki z AIDS potrzeba przyjmować co najmniej trzy rodzaje leków. Zmieniło to oblicze AIDS, które z choroby śmiertelnej stało się chorobą przewlekłą. Ale tylko dla tych, których stać na leczenie. Cena za kurację na Zachodzie dochodzi do dziesięciu tysięcy dolarów rocznie. Na rynku zaczęły się pojawiać coraz tańsze leki generyczne (kopie drogich, opatentowanych lekarstw), dzięki którym również można skutecznie walczyć z HIV. Kuracja nimi kosztuje 350 dolarów rocznie. Ale to i tak za wysoka cena dla wielu milionów ludzi na świecie. Bo jak mieszkaniec Afryki może sobie pozwolić na taką kurację, jeśli jego codzienna suma na przeżycie wynosi mniej niż jeden dolar? Szansą dla tych ludzi mogłyby być wspomniane wyżej generyki, które produkowane by były na przykład w Indiach czy Chinach przez lokalne firmy.

Światełko w tunelu pojawiło się 6 kwietnia br. gdy UNICEF, Bank Światowy, Światowy Fundusz Walki z AIDS, gruźlicą i malarią oraz Fundacja B. Clintona doszły do porozumienia, dzięki któremu państwa z krajów rozwijających się (16 państw Afryki i Karaibów) będą mogły kupić tańsze leki i preparaty diagnostyczne stosowane w przypadku AIDS. Rezultat negocjacji między pięcioma producentami leków przeciwretrowirusowych a pięcioma producentami testów diagnostycznych jest taki, że państwa rozwijające się będą mogły kupić te preparaty za cenę o jedną trzecią lub o połowę niższą niż do tej pory.

Rząd Republiki Południowej Afryki zmienił swe dotychczasowe stanowisko w sprawie AIDS i rozważy możliwość udostępnienia leków przeciwretrowirusowych zakażonym HIV i chorym na AIDS. Dotychczas rząd RPA stał w opozycji do pomocy chorym i uniemożliwiał stosowanie leków generycznych. Potwierdzeniem tych słów może być fragment z książki pt.: "Naznaczeni. Afryka i AIDS" Adama Leszczyńskiego: "Nigdy nie wiadomo, czy dla dzieci (z sierocińca Nyumbani w Kenii) starczy lekarstw. Od niedawna prawo kenijskie teoretycznie zezwala na sprowadzenie tańszych leków antywirusowych, wyprodukowanych na przykład w Brazylii, Tajlandii czy Indiach z pominięciem patentów, które należą do wielkich zachodnich firm farmaceutycznych. Nie ma jednak rozporządzeń wykonawczych i nie wiadomo, kiedy będą. Nyumbani za leczenie jednego dziecka płaci miesięcznie sto pięćdziesiąt dolarów, bo musi kupować drogie leki z Zachodu. Te same lekarstwa wyprodukowane w Indiach kosztowałyby trzy dolary.

- Dostaliśmy w prezencie od rządu Brazylii kontener leków antywirusowych. Wystarczyłoby nam na rok. Ale już od sześciu miesięcy czekamy w porcie na decyzję władz celnych, które nie wiedzą, czy mają go wpuścić do kraju - mówi Protus".

Do tej pory mieszkańcy Afryki albo nie leczyli się wcale, albo korzystali (jeśli było ich na to stać) z lekarstw od szamanów. Poza tym w przypadku tego kontynentu trudno mówić o leczeniu AIDS, ponieważ ludzie w Afryce nie maja nawet pieniędzy na leczenie tzw. chorób oportunistycznych, związanych z AIDS, takich jak na przykład gruźlica. Około 90 procent nosi w sobie zarazki malarii. Gdy AIDS obniża odporność organizmu, malaria od razu atakuje. Dlatego mieszkańcy Afryki bardzo szybko umierają.

Ale AIDS to nie tylko problem Afryki. Na przykład w Tajlandii zakażonych wirusem HIV jest 570 tysięcy osób. Na razie tylko 40 tysięcy z nich ma możliwość skorzystania z tanich leków. Dla porównania, w Wietnamie zakażonych jest 200 tysięcy, a z kuracji korzysta tylko 300 pacjentów. Ale Tajlandia ma tę przewagę, że w 2002 r. powstała tu rządowa organizacja, która miała za zadanie wyprodukowanie na miejscu tanich odpowiedników leków przeciw AIDS. Udało się opracować lek, dzięki któremu terapia kosztuje tylko 29 dolarów miesięcznie. Wietnam nie dostał takiej szansy.

Mimo to naukowcy nie tracą nadziei, że kiedyś powstanie skuteczna szczepionka i jeszcze lepsze leki, które pozwolą na zwalczenie tej epidemii i możliwość jej zapobiegania.

Agnieszka Adamska

>> index

 
.


.



Szukaj w Pomagamy.pl:

   
  



Warto! Zaprenumeruj nasz biuletyn elektroniczny!