|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 16 > Felieton Janki Ochojskiej
Czeczenia - zapomniany konflikt
W czerwcu tego roku byłam po raz kolejny w Czeczenii. Odwiedziłam naszą Misję, której biuro mieści się w Nazraniu, ale moim głównym celem była wizytacja naszych programów pomocy w Groznym.
 Foto: archiwum PAH, Janka Ochojska |
Stali czytelnicy "Pomagamy" wiedzą, ale przypomnę nowym, że w Groznym prowadzimy program wodny i sanitarny. Więcej w ramce pod spodem.
Niestety w Groznym niewiele się zmieniło od czasu mojego tam pobytu w zeszłym roku - nie widać żadnych oznak końca wojny. Zniszczenia i degradację miasta widać dodatkowo przez kontrast z kilkoma wyremontowanymi i odbudowanymi miejscami. Jednym z nich jest sala koncertowa w centrum Groznego, wybudowana przez Kadyrowa dla zespołu Wajanchy (najbardziej znany zespół taneczny). Tam też odbywają się próby zespołu. Kolejnym takim miejscem jest pięknie wyremontowany i odmalowany budynek administracji miejskiej gdzie znajduje się siedziba mera a przed nim pięknie wybrukowany plac obsadzony klombami róż, z ustawionymi parasolami i stolikami. Jest to jedyne "normalne" miejsce w Groznym, przechadzają się tu młodzi, biegają dzieci. Wokół placu znajdują się już tylko ruiny miasta, ulice pełne dziur i błota, nie uprzątnięty gruz i góry śmieci. Tak wygląda całe miasto. Nie działa kanalizacja, nie ma wody, prąd jest często wyłączany. Gdzie niegdzie, w podziurawionych blokach widać firanki lub suszące się pranie, to oznaka, że żyją tam ludzie, którzy sami zamurowali dziury, powstawiali folię lub szyby w okna. W takich blokach ludzie korzystają z kanalizacji, ale wszystko wpada do piwnic.
Mimo to miasto żyje. Na ulicach pełno straganów, każdy sprzedaje co może. Działają, chociaż w bardzo prowizorycznych warunkach szkoły, przedszkola oraz szpitale. Wszystkie bez bieżącej wody, szkoły często całkowicie bez prądu, lekcje odbywają się tylko przy świetle dziennym, bez toalet, w zrujnowanych budynkach często wyremontowanych siłami personelu medycznego lub nauczycieli. Działają urzędy, przed którymi stoją kolejki ludzi chcących załatwić dokumenty, przydziały żywności lub kompensaty. Jadąc ulicami trzeba bardzo uważać na wyrwy po pociskach. W mieście zostało już niewiele posterunków wojskowych, ale stale czuć jeszcze tę niepewność. Natomiast prawie wcale nie widać odbudowujących się domów.
Do tego miasta w ciągu roku przybyło 150 tys. ludzi a do końca roku 2004 może jeszcze przybyć ok. 35 tys. Z 250 tys. obecnych mieszkańców Groznego 166 tys. to uchodźcy, którzy wrócili z obozów, tylko dla 28 tys. z nich przygotowano ośrodki tymczasowego przebywania. Są to tzw. PWR-y, w Groznym jest ich 18. Są to dawne akademiki lub hotele robotnicze, które byle jak wyremontowano, w których nie ma ani wody, ani kanalizacji, ani toalet i często brak ogrzewania. Mieszkają tam ludzie wywiezieni z obozów namiotowych w Inguszetii. Na każdą rodzinę przypada pokoik zastawiony łóżkami. Uchodźcy otrzymują żywność (równowartość 0,5 USD dziennie) - mąkę, ryż, konserwy mięsne, olej, cukier, sól. Dzieci od lat nie widziały owoców i jarzyn bo nikogo nie stać na to, żeby je kupić.
Świat dzieci, które tam mieszkają zamyka się na zabłoconym, pełnym śmieci i wystających prętów podwórku. Inne biegają po ruinach, szukając jakiś skarbów, które da się sprzedać stając się ofiarami min. Teraz, kiedy rok szkolny się skończył, nikt się nimi nie zajmuje. Matki zajęte są organizowaniem życia - zdobywaniem jedzenia, chodzeniem po wodę, załatwianiem spraw związanych z odzyskaniem domu, uzyskaniem rekompensaty. W jednym z takich PWR-ów kobiety z dziećmi otoczyły nas prosząc o zabranie dzieci na jakieś kolonie, poza Grozny. Chciałyby, żeby ich dzieci mogły zobaczyć coś innego niż tylko wojnę i ruiny. Dziecko, które ma conajmniej 10 - 12 lat, przeżywa świadomie drugą wojnę w swoim życiu. Kim będą, co chciałyby robić jak będą dorosłe?
Jest i drugi obraz Groznego - heroiczny. Pamiętam mój pierwszy pobyt w Groznym, zrujnowane szpitale i lekarzy, pielęgniarki pracujący przy stawianiu sal dla pacjentów. To samo zobaczyłam w Progimnazjum nr 97 przy ul. Sajchanowa 252. W szkole tej są dwie klasy przedszkolne (58 dzieci) oraz 6 klas szkolnych (142 dzieci). Uczy tam 19 nauczycieli i pracuje 14 osób personelu (kuchnia, sprzštaczki). Przed wojną w szkole uczyło się 352 dzieci. Szkoła w tej chwili dysponuje 8 klasami (w jednej z nich mieści się też biblioteka), stołówką w korytarzu, kuchnią - wszystko to nauczyciele z rodzicami postawili własnymi rękami. Wcześniej dzieci uczyły się po domach. Nauczyciele są niezwykle zaangażowani, w szkole wiele się dzieje - dzieci dostają dwa razy dziennie posiłek (produkty daje World Food Program), działa zespół śpiewaczy i muzyczny, dzieci maja zajęcia sportowe pomimo braku boiska i sali gimnastycznej. Uczennica tej szkoły dostała I nagrodę w konkursie rysunkowym WFP. Nauczyciele sami napisali, narysowali i kserowali na własny koszt podręczniki do nauczania początkowego (te przekazane przez władze nie odpowiadał im). W szkole tej przygotowuje się dzieci przedszkolne do pójścia do szkoły (dzieci czeczeńskie nie znają rosyjskiego, co utrudnia im naukę w klasach początkowych, poza tym w warunkach wojennych rodzice nie mogą poświęcić dzieciom tyle czasu ile kiedyś, wiele dzieci jest opóźnionych, z problemami psychologicznymi, dla których są osobne zajęcia). Dyrektorka szkoły podkreślała konieczność edukacji moralnej i etycznej, szkoła stara się zachować jak najwyższy poziom nauczania.
Gdy przyjechaliśmy do progimnazjum nr 97 po raz drugi, zastaliśmy nauczycielki przy rumowisku, z którego wybierały dobre cegły i znosiły je na pierwsze piętro. Nauczycielki razem z dyrektorką postanowiły same wyremontować pomieszczenie na dodatkowe klasę i bibliotekę, żeby dzieci, które skończyły 6 klasę mogły w tej szkole kontynuować naukę. Kupiły za własne pieniądze drzwi i okna do dwóch pomieszczeń, zamurowują dziury w ścianach, kupiły cement. Dyrektorka pokazuje nam którędy przebiją się do już wyremontowanej części szkoły i cieszy się, że biblioteka będzie miała osobne pomieszczenie. Uczestniczyliśmy w zajęciach dzieci, które uczą się matematyki. Klasa jest bardzo skromna, na półkach rozłożone są prace ręczne dzieci z plasteliny, z łupin orzecha, z papieru. Wyremontowana część jest bardzo skromna, podłogi nierówne, ściany postawione naprędce, ale za to w klasach i na korytarzu kwiaty w doniczkach, wszędzie czysto.
W innej szkole zastaliśmy ćwiczący zespół taneczny. Młodzi dziewczęta i chłopcy w sali bez dachu tańczyli przy wtórze bębna i harmonii tradycyjne tańce czeczeńskie.
Kiedy Grozny będzie normalnym miastem, kiedy zostanie odbudowany? Nie wiem. Ale wiem, że nasza pomoc znaczy dla nich nie tylko przetrwanie. Mieszkańcy Groznego wiedzą, że tylko starając się żyć tak jakby wokół nie było ruin, błota i głodu będą się rozwijali jako naród.
Janka
Projekty prowadzone na Misji PAH w Czeczenii
Program wodny finansowany przez UNICEF: w ramach programu do 180 poduszek ustawionych we wszystkich szpitalach, szkołach i miejscach zamieszkanych codziennie jest rozwożone ok. 500 tys. litrów wody pitnej dziennie 16 cysternami. Do końca roku w ramach tego programu zostanie zainstalowanych 40 kolejnych poduszek i wynajęte 3 dodatkowe cysterny.
Program sanitarny finansowany przez ECHO: w ramach tego programu do końca roku zostanie postawionych 40 pomp ulicznych na wodę techniczną, wybudowanych 55 podwójnych toalet (wybudowano już 157) dla szkół i szpitali W Groznym, Gudermesie, Aczhoj Martanie, Starych Atagach, Szali, postawionych 3 spalarni odpadów medycznych (działa już 17); wywożone będą śmieci i nieczystości z terenów szpitali i szkół
Program sanitarny finansowany przez CCFD: budowa 25 toalet dla 5 szkół w Groznym
>> index
|
|
|