|
Jesteś tu:
Strona główna > Numery > Numer 15 > Nasz Niemiec w Gwatemali
Nasz Niemiec w Gwatemali
Czytelnicy często pytają nas, gdzie powinni się zgłosić, jeśli chcą zostać wolontariuszami i na przykład chcą wyjechać do pracy za granicę. Dlatego w tym numerze przedstawiamy historię Christiana Viegelahna, w której można znaleźć odpowiedzi na te pytania.
 Fot. Christian Viegelahn, Gwatemala |
Kim jest Christian?
Christian Viegelahn jest Niemcem, który dwa lata temu trafił jako wolontariusz do Polskiej Akcji Humanitarnej. Działając w PAH, odrabiał w ten sposób służbę wojskową. Pracował przy projekcie "Pomagamy w Angielskim". Po powrocie do domu postanowił nadal być wolontariuszem i tym razem, wraz z niemiecką organizacją "Experiment", wyjechał do Gwatemali.
Dlaczego Gwatemala?
Christian interesuje się kulturą Indian, która w Gwatemali przetrwała do dziś. Świadczą o tym chociażby tradycyjne, bardzo kolorowe stroje jej mieszkańców. Kraj ten zachwyca także swoją przyrodą i krajobrazami. Językiem urzędowym Gwatemali jest hiszpański, którego Christian bardzo chciał się nauczyć. A wiadomo, że najlepiej uczyć się go w kraju, gdzie ludzie posługują się nim na co dzień. Mógł tam również zdobyć praktykę, działając w terenie, poza siedzibą organizacji.
Co robił podczas pobytu?
Na początku, przez osiem tygodni, Christian uczęszczał do szkoły językowej na intensywny kurs hiszpańskiego. Po zajęciach odwiedzał miejsca, w których odbywały się różne projekty. M.in. był w hospicjum dla dzieci zarażonych wirusem HIV i w Instytucie dla dzieci, które mają problemy z narkotykami. Robił to ponieważ po skończeniu kursu musiał się zdecydować, w którym z projektów chce pracować.
 Fot. Christian Viegelahn, Gwatemala |
Wybrał projekt o nazwie "Safe Passage", przy którym pracował przez sześć tygodni. Odbywał się on w Gwatemala City - stolicy Gwatemali. Projekt zakładał opiekę nad dziećmi, które mieszkają przy wysypisku śmieci i wraz z rodzicami zbierają je i sprzedają. Jest to bardzo powszechne w tym kraju. Bardzo wielu ludzi żyje tu na skraju ubóstwa. Tak Christian pisał o tym w jednym z maili do "Pomagamy":
W Gwatemali istnieje duży rozdźwięk między pięknem tutejszej przyrody a ubóstwem mieszkańców, którzy mimo to są bardzo przyjaźni, śmieją się i pozdrawiają każdego. Ale co zrobić, gdy w restauracji jest się obsługiwanym przez dziesięcioletnie dzieci? Albo kiedy zaczepia Cię dziecko, liczy po niemiecku do dwudziestu i prosi za to o zapłatę? Albo kiedy pięcioletnie dziecko podbiega do Ciebie na ulicy i chce wyczyścić Ci buty?
 Fot. Christian Viegelahn, Gwatemala |
Wolontariusze mieli za zadanie odciągnąć dzieci od grzebania w śmieciach i życia na ulicy. Wskazać im inne sposoby na życie oraz dać im podstawowe wykształcenie. Normalnie w Gwatemali dzieci nie mają obowiązku chodzić do szkoły. Jeśli jednak do niej przyjdą, biorą udział w którymś z projektów. Wolontariusze z "Safe Passage" uczyli dzieci pisać i czytać, a także angielskiego, geografii (dzieci w Gwatemali nie mają pojęcia, że świat jest większy niż ich kraj lub pytają: gdzie w USA leżą Niemcy?). Christian pracował z dziećmi w wieku 8-12 lat. Oprócz podstawowej nauki, dzieciom organizowano różne konkursy, gry i zabawy. Wyposażenie i ubiór szkolny zapewniała organizacja prowadząca dany projekt.
 Fot. Christian Viegelahn, Gwatemala |
W wolnych chwilach Christian zwiedzał Gwatemalę i był nią zachwycony. Czuję się tu bardzo dobrze, pomimo że to całkiem inny świat. Wszystko jest bardzo ciekawe a przyroda w tym kraju jest cudowna!!! Siedzę właśnie na tarasie. Jest już ciemno, w oddali słychać dźwięki salsy i radosne krzyki odurzonych alkoholem ludzi - ktoś właśnie obchodzi urodziny. Zaś dookoła mnie słychać imponujące dźwięki przyrody. Gdyby nie drzewa rosnące w ogrodzie, mógłbym patrzeć na wulkan Agua - tak wygląda świat do którego od pewnego czasu należę... To właśnie opisów przyrody i zabytków dotyczyła większa część każdego maila. Dzięki temu poznał kulturę i obyczaje tego kraju. Oprócz tego nawiązał wiele znajomości. Można powiedzieć, że międzynarodowych, gdyż spotkał tam studentów, wolontariuszy i turystów z całego świata.
Dzięki zdobytym doświadczeniom Christian może udzielić teraz rad wyjeżdżającym za granicę w ramach wolontariatu. Napisał nam, że przyjazd do tego kraju na własną rękę nie stanowi żadnego problemu. Można samemu znaleźć projekt, który będzie interesujący dla danej osoby. Jest ich tam bardzo dużo i do każdego poszukuje się wolontariuszy. Ale przede wszystkim trzeba być ostrożnym (w Gwatemali dziennie zabijanych jest co najmniej pięć osób. Nie należy wychodzić na ulicę po zmroku...).
 Fot. Christian Viegelahn, Gwatemala |
Zanim wyjedzie się za granicę, szczególnie do kraju o odmiennej kulturze, należy przed podróżą zapoznać się z obyczajami, religią i kulturą danego kraju. To ułatwi pobyt i pozwoli uniknąć nieprzyjemności czy wręcz niebezpieczeństw.
Opracowała Agnieszka Adamska przy współpracy z Christianem Viegelahnem
Gwatemala - trzeci pod względem wielkości kraj w Ameryce Środkowej. Jej powierzchnia wynosi 108, 890 tys. km, a zamieszkuje ją 12.974, 361 osób. Wśród ludności dominują 2 grupy etniczne: Majowie (Indianie) - 45 proc. populacji i Metysi (45 proc.). Reszta to ludność biała i czarna. Mimo że na terenie Gwatemali występują 23 języki (hiszpański, Garifuna i 21 dialektów Majów) urzędowym jest język hiszpański. Religią dominującą jest katolicyzm, chociaż nie wyparł on tradycyjnych wierzeń Majów. Do dziś ludność składa ofiary ze zwierząt lub czci święte postacie z czasów pogaństwa.
Gwatemala to kraj rolniczy - w rolnictwie zatrudnionych jest 65 proc. ludności. Głównie uprawia się kukurydzę, ale także kawę, cytrusy i trzcinę cukrową. Kawa jest podstawowym towarem eksportowym. Oprócz niej eksportuje się też mięso, bawełnę, kakao, kukurydzę, fasolę, banany i trzcinę cukrową. Duże znaczenie ma też górnictwo i przemysł lekki. Kraj ten jest najbardziej sejsmicznym państwem w Ameryce Środkowej. Każde trzęsienie ziemi przynosi kilkadziesiąt tysięcy zabitych i miliony osób, które zostają bez dachu nad głową.
>> index
|
|
|