|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Rozruchy w Liberii
Liberia - spokojne powroty po aktach przemocy
2004-11-04
"Konkurenci działający w obrębie byłej grupy liberyjskich rebeliantów są odpowiedzialni za zeszłotygodniowy wybuch przemocy stłumiony przez siły Organizacji Narodów Zjednoczonych zgrupowane na tym terenie" - podał 2 listopada rzecznik Misji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Liberii (UNMIL).
Podczas gdy wcześniejsze raporty uznawały za przyczynę starć różnice religijne, James Boynton powiedział serwisowi informacyjnemu Organizacji Narodów Zjednoczonych, że pewni członkowie Liberyjskiego Zjednoczenia dla Pojednania i Demokracji (LURD) nie chcieli ogłosić zawieszenia broni, natomiast inni byli gotowi przystąpić do negocjacji.
"Fakty, które wyszły na jaw, w żadnym wypadku nie wskazują na konflikt religijny" - twierdzi Boynton. "Uważamy, iż starcia dotyczą kwestii własności oraz tego, iż na scenę wkroczyły nowe osoby z własnymi celami, które osiągały za pomocą podżegania do rozruchów oraz podpaleń".
Spotkania społeczności odbywane na terenach będących punktami zapalnymi - włącznie z Jacob's Town i Paynesville - były transmitowane przez radio UNMIL oraz nadawane przez lokalne stacje telewizyjne jako część działań ONZ mających na celu przywrócenie spokoju.
Według Boytona, większość przypadków śmierci rebeliantów spowodowana jest "uderzeniami tępymi narzędziami oraz kamieniami lub ranami zadanymi maczetami". Jedna osoba została spalona żywcem, natomiast dwie znaleziono z ranami postrzałowymi.
Zapytany, czy tak mała liczba osób zabitych bronią palną w kraju, który był jej pełen, jest skutkiem niedawno zakończonej kampanii ONZ na rzecz rozbrojenia, Boyton odpowiedział: "Chcielibyśmy tak myśleć". Ostrzegając, iż przekonanie o zebraniu całej broni jest mylne, dodał: "Uważamy program rozbrojenia za sukces".
Apel ONZ o wsparcie humanitarne dla Liberii ma na celu zebranie funduszy na pomoc w łączeniu podzielonego przez walki społeczeństwa. W ostatnim raporcie dotyczącym Liberii, Sekretarz Generalny Kofi Annan wskazał, iż "byli kombatanci tworzą bardzo chwiejną grupę", która pilnie potrzebuje szkoleń oraz możliwości podjęcia pracy.
Niestety, w budżecie akcji brakuje 200 milionów dolarów. Boynton nazywa to "prawdziwym zmartwieniem", ponieważ ONZ próbuje przywrócić zdemobilizowanych żołnierzy do społeczeństwa, w którym stopa bezrobocia wynosi 85 proc.
W celu poparcia wysiłków Organizacji Narodów Zjednoczonych, aby przywrócić i ustabilizować pokój w Liberii, państwa - ofiarodawcy powinny zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zebrać fundusze na pomoc humanitarną.
Źródło: ONZ
Marta Dorenda
>> index
|