|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Dramat zgwałconych ofiar trwa
Republika Środkowej Afryki: dramat zgwałconych ofiar nadal trwa
2005-08-23
Po prawie pięciu latach od zastosowania gwałtu jako broni psychologicznej przez kongijskich rebeliantów w Środkowej Afryce, zgwałcone ofiary i cały naród nadal musi sobie radzić z konsekwencjami.
Pomimo cierpienia ofiary i świadkowie zgwałceń w stolicy kraju – Bangui – chcą rozmawiać o swoich traumatycznych przeżyciach. Jedna z ofiar, Bernadette Sayo, to nauczycielka w szkole średniej, której męża zabili w 2002 r. rebelianci z Ruchu Wyzwolenia Kongo (MLC - Mouvement de libération du Congo), a ją zgwałcili.
MLC z Jean-Pierre Bemba na czele został zaproszony przez prezydenta Ange-Felix Patassé do udzielenia wsparcia jego rządowi przeciwko André Kolingba. Ten ostatni próbował przejąć władzę w krwawym przewrocie 28 maja 2001 r. Bojownicy Bemby wpadli w szał – łupili, zabijali i gwałcili kobiety w Ouango, we wschodniej części stolicy, gdzie swoje siedziby mieli Kolingba i jego ludzie.
Sytuacja pogorszyła się w październiku 2002 r., kiedy rebelianci pod wodzą Francois Bozize – wtedy szefa sztabu, dziś prezydenta – przejęli władzę. Ludzie myśleli, że zgwałcenia się skończą, lecz nadal trwały, tylko tym razem dokonywali ich rebelianci ze Środkowej Afryki.
Patassé znowu otrzymał pomoc Bemby, a ludzie tego ostatniego znowu mogli gwałcić kobiety i mężczyzn. To barbarzyński okres, którego Sayo nie potrafi zapomnieć. Pomimo moich nieustannych wysiłków, aby o tym rozmawiać i uwolnić się, nadal jestem smutna – mówi Sayo.
Kobiety i dziewczęta w każdym wieku – niektóre w wieku niższym niż 6 lat, inne w wieku wyższym niż 60 lat – były gwałcone. Teraz wiele z nich jest chorych na HIV/AIDS, niektóre urodziły dzieci poczęte w wyniku zgwałcenia, zamężne kobiety stoją wobec problemu rozwodu, bo dla mężów stały się "nieczyste". Większość ofiar mówi, że nadal się wstydzą oraz obawiają, że ich społeczności je odrzuciły.
Fana Moussa ma 26 lat; czuje się odrzucona przez ludzi. Jako muzułmanka jest przez innych muzułmanów traktowana jak "nieczysta". Uważają oni, że popełniła ona – jak inne kobiety w sąsiedztwie – cudzołóstwo, które jest zakazane przez Koran. Cierpienie ofiar zgwałceń jest zwiększone przez odrzucenie i rozpad rodzin.
Aby stawić czoła tym problemom, Sayo założyła OCODEFAD (L'Organisation pour la Compassion et le Développement des Familles en Détresse), organizację, która zamierza pozywać do sądu gwałcicieli i ich wspólników. Inne cele organizacji to stworzenie możliwości uzyskania dochodu przez ofiary oraz działania na rzecz zapewnienia godności kobiet.
Do tej pory OCODEFAD zarejestrował 800 ofiar zgwałceń i 16 dzieci zrodzonych ze zgwałceń. Według Sayo rząd nie pomaga ofiarom tyle ile powinien. Ten ostatni zapowiedział, że skieruje sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Za wyjątkiem Programu Rozwoju ONZ (UNDP), żadna organizacja międzynarodowa nie zwróciła nawet uwagi na dramatyczną sytuację ofiar. W rezultacie zgwałcone ofiary umierają po zakażeniu AIDS, gdyż nie stać ich na zakup odpowiednich lekarstw.
Źródło: ReliefWeb
Agnieszka Szpak
>> index
|
|
|