|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Powrót do Czeczenii
Powrót do Czeczenii
2004-11-30
Assia niedawno wróciła do Czeczenii z obozu dla uchodźców "Sputnik” w Inguszetii. Po ucieczce z Czeczenii w grudniu 1999 roku, spędziła tam ponad cztery lata. Dziś mieszka z pięciorgiem swoich dzieci w małym jednoizbowym domku ze sklejki, postawionym przez UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców). Mieści się on w małym miasteczku 30 km od Groznego.
Sytuacja w Czeczenii jest nadal bardzo napięta. Przeżycie każdego dnia zależy od otrzymania pomocy humanitarnej oraz pożyczek i zasiłków przyznawanych przez państwo. Walka o przetrwanie wyczerpała możliwości samodzielnego radzenia sobie mieszkańców. Assia, tak jak wielu innych, jest prawie całkowicie zdana na pomoc międzynarodową i wsparcie sąsiadów.
"Po zamknięciu obozu wróciłam do mojego miasteczka w Czeczenii, ale nie do własnego domu. Został on zupełnie zniszczony. Teraz musimy mieszkać wszyscy w tym malutkim pokoju. Załatwiłam niezbędne formalności, aby otrzymać od rządu rekompensatę przeznaczoną dla osób, które straciły dom. Na razie nie otrzymałam odpowiedzi. Jeśli otrzymam odpowiednią kwotę odbuduję mój dom”.
"Codziennie niepokoję się o dzieci z powodu panującego tu zagrożenia: w nocy porywani są mężczyźni, czasem słychać strzały. Pozostało również dużo min antypiechotnych. Życie w Czeczenii jest bardzo trudne. Żywność otrzymana z Danish Refugee Council i trochę jarzyn, które wyhoduję w moim ogródku, stanowią całe nasze pożywienie. Nie mamy innych możliwości zdobycia jedzenia. Otrzymuję niewielką pomoc finansową dla dzieci. Nie mogę nigdzie zdobyć pracy. Nie mam wystarczającej ilości pieniędzy, żeby kupić ubrania dla dzieci. Dlatego tylko dwoje z nich chodzi do szkoły. Jeśli jedno z nas zachoruje w nocy, boimy się iść do najbliższego szpitala, bo to bardzo niebezpieczne. Zresztą zwykle nie ma i tak leków. Tak wygląda życie w Czeczenii. Mam nadzieję, że pewnego dnia moje dzieci będą mogły tu żyć w pokoju”.
Źródło: ECHO
jm
>> index
|