|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Chiny: powodzie na wsiach
Chiny: powodzie na wsiach
2005-08-17
Liu Qiao Mei ma 75 lat. W ciągu dziesięciu lat cztery razy była zalewana. Jej uprawy zostały zniszczone, a cały dobytek utracony w wyniku powodzi. Zapadał się część jej domu. Ponad 5 300 hektarów upraw zostało zniszczonych, a szkoły, szpitale i infrastruktura zrujnowane.
Kiedy woda opadła pani Liu wróciła do domu, usunęła błoto i zaczęła wszystko od początku. Jest bez grosza. Ma ok. ćwierć hektara ziemi, którą oddaje w dzierżawę innym. Jej córka – jak wiele innych osób w wieku produkcyjnym – opuściła dom w poszukiwaniu pracy.
Prowincja Hunan, w której mieszka pani Liu to jedna z 27 prowincji prześladowanych przez powodzie i osunięcia ziemi. Spora część okręgu, w którym mieszka pani Liu – Luxi - cierpi obecnie z powodu suszy. Jednak skutki powodzi są odczuwane. Biedni ubożeją jeszcze bardziej z każdą następną klęską żywiołową.
Zgodnie z danymi rządowymi, średni roczny dochód rolnika wynosi tylko 2 936 juanów czyli około 362 dolary rocznie, a więc miej niż jeden dolar dziennie. Sytuację pogarszają ogromne różnice w warunkach życiowych ok. 800 tysięcy mieszkańców wsi. Pomimo wzrastającej potęgi Chin, kraj ten ma 1/5 najbiedniejszych ludzi świata. Istotnym czynnikiem, który się do tego przyczynia są klęski żywiołowe zwłaszcza powodzie.
Chiński Czerwony Krzyż pracuje na rzecz zmniejszenia tego zagrożenia. Poza operacjami pomocy realizowanych w ponad 20 prowincjach, przeprowadzane są programy długookresowe, które mają zmniejszyć słabość społeczeństwa. Równie ważne jest zmniejszenie gróźb dla zdrowia wywołanych przez fatalne warunki sanitarne oraz odpady. Wszystko to prowadzi do alarmującego poziomu zanieczyszczeń.
Z pomocą Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, wydziału pomocy humanitarnej Komisji Europejskiej (ECHO – the European Commission Humanitarian Aid Department) oraz Australijskiego i Duńskiego Czerwonego Krzyża chińskie programy wprowadzają dobre warunki sanitarne, lepszą i bezpieczną wodę pitną, edukację zdrowotną i przygotowanie na wypadek klęsk żywiołowych.
Klęski żywiołowe powodują także duże migracje ludności. Lee An Ping ma 34 lata. Wraz z żoną są wśród ok. 9 milionów pracowników migrujących w Shenzhen, najszybciej się rozwijającym mieście Chin. Życie migranta nie jest łatwe, dlatego zostawili oni małego synka pod opieką babci. W 2004 r. ich dom został dwukrotnie zniszczony przez powodzie. Z powodu zniszczeń w prowincji Hunan, Lee An Ping powrócił do domu, aby zapewnić bezpieczeństwo matce i synowi.
Niewielu potrafi przeżyć na terenach zalanych takich jak np. Dian Ma. Niektóre pola zostały całkowicie pokryte błotem i nie nadają się do ponownego obsiania. Ogromna powódź, która dotknęła 31 maja bieżącego roku Long Shan Valley w okręgu Xinshao doprowadzi do jeszcze większych migracji. Wielu rolników opuści soje domy w poszukiwaniu dochodów. Blisko 90 osób zmarło lub zaginęło, a 500 tysięcy ucierpiało z powodu powodzi.
Operacje pomocy przeprowadzane przez Chiński Czerwony Krzyż zapewniają żywność, schronienie i opiekę lekarską. Personel zwraca również uwagę na zmniejszenie ryzyka klęsk żywiołowych. Program Czerwonego Krzyża mający na celu zmniejszenie słabości społeczeństwa został już wypróbowany w wiosce Shaoyang i musi teraz objąć inne regiony.
- Pomoc jest teraz kluczowa – mówi Liu Ju Cheng, wiceprezydent Czerwonego Krzyża w Shaoyang. - Lecz to naprawdę nie wystarczy – dodaje.
Źródło: Red Cross Red Crescent
Agnieszka Szpak
>> index
|