|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Angola: Diamenty we krwi
Angola: Diamenty we krwi
2005-03-18
Angolański przemysł związany z wydobyciem i obrotem diamentami naznaczony jest licznymi naruszeniami praw człowieka.
Do wniosków takich doszli autorzy opublikowanego niedawno raportu: Rafael Marques - dziennikarz i działacz na rzecz praw człowieka oraz prawnik Rui Falcao de Campos. Ich zdaniem diamenty pochodzące z Angoli powinny być objęte międzynarodowym bojkotem.
Raport zatytułowany “Śmiertelne diamenty Angoli” dokumentuje m.in. morderstwa, pobicia i arbitralne zatrzymania do jakich dochodziło w roku 2004 w bogatych w cenne kamienie prowincjach Lunda Norte i Lunda Sul. Ofiarami byli zarówno sami Angolańczycy, jak i cudzoziemcy. Według autorów raportu łamanie praw człowieka stało się ”normą”.
Doniesienia o niepokojach i przemocy pojawiły się odkąd rząd angolański przystąpił do generalnej rozprawy z przemytnikami diamentów w wymienionych prowincjach . W cieniu oskarżeń znaleźli się zarówno przedstawiciele policji jak i pracownicy zajmujących się ochroną firm zaangażowanych w przemysł diamentowy.
Zdaniem Marquesa i Falcao de Camposa przemoc należy wiązać z bezprawiem i korupcją, które powodują, że zyski z bogactwa prowincji trafiają do kieszeni nielicznej, uprzywilejowanej grupy.
Region oferuje niewiele innych możliwości zarobkowania poza wydobyciem diamentów. A ostatnie słowo w przyznawaniu koncesji mają szefowie lokalnych władz.
Jak szacują angolańscy urzędnicy każdego roku na skutek przemytu kraj traci ok. 375 milionów dolarów. W grudniu 2003 r. rząd rozpoczął “Operacja Brylant”, która w zamierzeniu miała spowodować aresztowanie i wydalenie tych, którzy zajmują się nielegalnym wydobyciem. Jak do tej pory władze deportowały 250 tysięcy górników jak i przemytników, głównie z Demokratycznej Republiki Konga i państw zachodniej Afryki.

REUTERS/Oswaldo Rivas, courtesy www.alertnet.org.
Lokalne media opisywały przypadki śmierci i zranień do których doszło w objętych akcją prowincjach. Jednak dotarcie do szczegółów i dowodów okazało się trudne ze względu na szczególną niedostępność tych terytoriów.
Jeden z takich przypadków dotyczył 12 osób oskarżonych o przemyt. Ponieśli oni śmierć po tym, gdy zostali uwięzieni w celi pozbawionej wentylacji. Wiele ofiar stanowili Kongijczycy.
Z kolei 11 osób poniosło śmierć, a dalszych 18 zostało rannych w wyniku tłumienia zamieszek w miejscowości Cafunfo. Niepokoje wywołać miały działania firmy ochroniarskiej, której pracownicy chcieli odłączyć generator dostarczający elektryczność dla miasta. Według raportu cześć zabitych była tylko przypadkowymi obserwatorami zajść.
Dokument przytacza też wiele innych przypadków łamania praw człowieka, w tym również tortury i przemoc seksualną. Jak twierdzą autorzy raportu we wszystkich tych przypadkach sprawcami mieli być funkcjonariusze angolańskiej policji lub pracownicy prywatnych firm ochroniarskich działających dla dużych operatorów branży diamentowej.
Raport może zrewidować ustalenia tzw. “Procesu Kimberley”, który miał za zadanie poddać certyfikacji diamenty w zależności od źródła ich pochodzenia. Powodem takiego kroku był właśnie fakt, iż wydobycie i obrót tymi kamieniami nazbyt często wiązał się z łamaniem praw człowieka.
Po zakończeniu w roku 2002 roku trwającej 27 lat wojny domowej wydawało się, że diamenty z Angoli nie będą już wiązane z przemocą (co było faktem podczas działań zbrojnych). Ujawnione fakty wydają się jednak przeczyć tym założeniom.
Wnioski z raportu mogą spowodować, że kamienie pochodzące z Angoli znajdą się w kategorii "konfliktowych” zgodnie z certyfikacją “Procesu Kimberley”, aż do czasu, gdy rząd wpłynie na poprawę sytuacji.
Źródło: IrinNews
AS
>> index
|