|
Jesteś tu:
Strona główna > Niusy > Przeszłość Kosowa
Kosowo - cienie przeszłości
2004-09-30
Belgrad zwleka z identyfikacją i zwrotem zwłok ofiar konfliktu z 1999 roku - uważają kosowscy Albańczycy. Ich wzburzenie wywołało przyznanie przez władze Serbii, że proces ten może potrwać jeszcze 18 miesięcy.
Podczas dławienia rebelii przez serbską armię prezydenta Slobodana Miloszevicia śmierć poniosło około 10 tys. osób. Większość ofiar stanowili etniczni Albańczycy. Około 3.4 tys. osób uznawanych jest za zaginione. Wyjaśnienie ich losu jest jedną z najbardziej delikatnych kwestii przed jakimi stoją zwalczające się wówczas strony.
W 2001 roku setki ciał zostały znalezione w masowych grobach zlokalizowanych na terenie ośrodka szkolenia policji w Batajnicy pod Belgradem. Wiele wskazuje na to, że w większości byli to cywile zabici przez siły serbskie w dwóch ostatnich miesiącach konfliktu.
Zasadnicza część prac przy ekshumacji została zakończona w 2002 roku. Władze w Belgradzie zidentyfikowały i zwróciły jedną trzecią z ogólnej liczby ciał. Reszta nadal czeka na ustalenie tożsamości i przekazanie rodzinom. Przedstawiciele Serbii uważają to za dowód , że sam proces jest prowadzony w sposób efektywny. Jednak kosowscy Albańczycy widzą to całkiem inaczej i uważają, że wszystko odbywa się zdecydowanie za wolno. Co więcej wielu z nich sądzi, że opóźnienie jest celowe i ma podłoże polityczne.
Albańczycy chcą by ONZ wywarła dyplomatyczny nacisk na Serbię. Grożą też torpedowaniem negocjacji, które mają ustalić ostateczny status Kosowa, administrowanego obecnie przez tą organizację.
"Nie chcemy jakichkolwiek rozmów między Prisztiną a Belgradem , dopóki nie nastąpi całkowity zwrot ciał ekshumowanych Albańczyków" - zapowiedziała Flora Brovina , przewodnicząca kosowskiego Komitetu ds. Osób Zaginionych.
Zdania co do postępu prac przy identyfikacji zwłok są podzielone. Wielu międzynarodowych ekspertów utrzymuje, iż proces jest hamowany przez różne czynniki , zarówno techniczne, jak i polityczne. Za jedną z przyczyn opóźnień uznali oni komplikacje przy pobieraniu materiału DNA od żyjących członków rodzin. Niejednokrotnie bowiem procedura ta utrudniona jest przez ludzką migrację. Istnieją też problemy kadrowe. Większość patologów to profesorowie belgradzkiej akademii medycznej, którzy oprócz pracy przy zwłokach muszą pracować, także na uczelni.
Jednak dla rodzin osób zaginionych podczas konfliktu wytłumaczenia te nie zawsze są wystarczające. Tradycyjnie napięte stosunki narodowościowe w regionie narażone są teraz na dalsze pogorszenie.
Źródło :Institute for War and Peace Reporting
AS
>> index
|